IKEA się opłaca

Marcin Goralewski
opublikowano: 2006-01-11 00:00

Sanwil dostarczy produkty do sieci IKEA. Informacja ta w połączeniu z planami irlandzkiego kontrahenta wywindowała kurs.

O niespełna 20 proc., do 1,03 zł, rosła wczoraj cena akcji Sanwilu, notowanego na giełdzie producenta sztucznych skór. Hossa, która znalazła potwierdzenie także w zwiększonych obrotach, to efekt informacji o umieszczeniu spółki na liście dostawców materiałów do produktów oferowanych w sieci IKEA.

— To istotny kontrakt, o który staraliśmy się dwa lata pomyślnie, przechodząc przez rozmaite sita — mówi Jacek Rudnicki, prezes Sanwilu.

Decyzja już procentuje — spółka otrzymała pierwsze zamówienia od firm meblowych. Zapytania ofertowe popłynęły także od producentów zagranicznych. Tak szybka reakcja jest możliwa, Sanwil wcześniej bowiem dostarczał producentom partie testowe.

— Na razie jednak nie sposób ocenić efekty finansowe decyzji IKEA. Na pewno będziemy podpisywać nowe umowy i informować o konkretnych kontraktach — dodaje Jacek Rudnicki.

Akcje Sanwilu notowane wczoraj były na najwyższym poziomie od ośmiu lat, czyli najdrożej w giełdowej historii. Hossa nie jest tylko pochodną komunikatu o współpracy z IKEA. W grudniu spółka poinformowała, że jej kontrahent — irlandzka spółka Trimproof — bardzo chwali sobie współpracę i jest gotów kupić 25 proc. walorów Sanwilu. Od tego czasu akcje zdrożały dwukrotnie.

— Irlandczycy poprosili nas o dokumentację i strategię. Właśnie dostarczamy im dokumenty. Takie było główne przesłanie opublikowanego przez nas listu — mówi prezes Sanwilu.

Nadal nie wiadomo, czy Irlandczycy kupią akcje i, jeśli tak, to w jaki sposób. Większościowy pakiet akcji Sanwilu (niespełna 60 proc.) należy do Adama Buchajskiego, prywatnego inwestora, który deklarował, że nie jest zainteresowany sprzedażą walorów.