Zagranica ma największy od trzech lat udział w obrotach akcjami na GPW, a inwestorzy indywidualni uciekli z rynku. To wnioski z badań przeprowadzonych przez giełdę.
W pierwszej połowie tego roku, gdy bessa w Polsce mocno przyspieszyła, największy udział w obrotach akcjami na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) mieli inwestorzy zagraniczni i polskie instytucje — po 41 proc. W przypadku inwestorów zagranicznych to najwięcej od trzech lat, czyli I półrocza 2005. W przypadku krajowych instytucji — najwięcej w historii badań, które są prowadzone od 1997 r. W ujęciu wartościowym obie grupy inwestorów zaliczyły jednak wyraźny (15-20 proc.) spadek obrotów w porównaniu z poprzednim półroczem, do około 67 mld zł.
Od rynku odwrócili się tymczasem inwestorzy indywidualni. W okresie od stycznia do czerwca wartość wypracowanych przez nich obrotów akcjami sięgnęła 29 mld zł. To prawie o połowę mniej niż w drugim półroczu ubiegłego roku i wynik najgorszy od prawie trzech lat. Przełożyło się to na spadek udziału drobnych graczy w handlu akcjami zaledwie do 18 proc. To najmniej w całej historii badań.
Tomasz Wiśniewski, wicedyrektor działu produktów informacyjnych GPW, tłumaczy spadek aktywności indywidualnych graczy tym, że bardziej zamożni inwestorzy przenosili się ostatnio do firm profesjonalnie zarządzających aktywami (asset management). Ale to oczywiście nie miało większego wpływu na trendy w zmianie struktury obrotów na GPW w I półroczu. Zniechęcenie drobnych graczy do rynku potwierdza także wyraźny spadek liczby aktywnych rachunków inwestycyjnych, a więc takich, na których w badanym okresie przeprowadzono przynajmniej jedną transakcję. W I półroczu takich kont było 182 tys., tj. 25 proc. mniej niż w poprzednich sześciu miesiącach. Odsetek aktywnych rachunków (ich ogólna liczba przekroczyła milion) spadł do 19 proc. ze średnio 25 proc. w poprzednich pięciu latach. Przedstawiciele giełdy dodają, że mniejsza aktywność dotyczyła przede wszystkim tych rachunków, które obsługiwane są tradycyjnie, a nie przez internet. Z tej pierwszej formy składania zleceń korzystają przede wszystkim osoby starsze.
Wyniki badań ankietowych, które podała GPW na konferencji prasowej, to potwierdzenie beznadziei i marazmu, który panował na rynku w I półroczu. Polskie instytucje, głównie krajowe TFI, przez własne błędy w decyzjach inwestycyjnych i panikę klientów zostały zmuszone do systematycznej wyprzedaży aktywów. Chętnych, którzy odkupiliby taniejące akcje, było niewielu. Wśród kupujących mogła być zagranica (na to wskazują niektórzy analitycy), co potwierdzałoby stopniowe umacnianie złotego. Jedno jest pewne — drobni inwestorzy sparzyli się na spadkach, które nękały rynek od listopada 2007 r., i woleli pozostać poza rynkiem. Dlatego indeksy osuwały się pod własnym ciężarem, a spadki były głębsze niż na giełdach zachodnich.