Integer nie ma z czego odbić

opublikowano: 17-07-2016, 22:00

Decyzja o wycofaniu się z działalności listowej osłabiła i tak dołujące notowania InPostu i Integera.pl. To inwestycja o podwyższonym ryzyku.

InPost, pocztowo-kurierskie ramię grupy kontrolowanej przez Rafała Brzoskę, zadebiutował na GPW 13 października 2015 r. W ofercie publicznej za akcje płacono 25 zł, a Integer.pl, spółka-matka InPostu, zainkasował 121 mln zł ze sprzedaży 42-procentowego pakietu, którego prawie jedną piątą objęli inwestorzy indywidualni. Od tego czasu kurs InPostu spadł o 65 proc., a Integera — o 77 proc.

— Trudno być zadowolonym, jak kupowało się akcje w ofercie po 25 zł, i niemal od razu po debiucie wszystko zaczęło się sypać: spółka straciła kontrakt sądowy i poległa w segmencie listowym, kurier rozwija się, ale dzięki bardzo niskim cenom, a grupa inwestuje dużo w sieć paczkomatową, chociaż za granicą jest ona nadal nierentowna i świeci pustkami. Nie można ciągle uciekać do przodu, zwłaszcza że o pozyskanie finansowania na rozwój jest coraz trudniej. Rynek z bardzo dużym dystansem podchodzi teraz do zapowiedzi spółki i nikt nie chce niepotrzebnie ryzykować — ocenia jeden z zarządzających TFI, z którym rozmawialiśmy.

InPost w ubiegłym tygodniu ogłosił, że całkowicie wycofuje się z działalności w segmencie listów tradycyjnych, która do tej pory przynosiła mu większość przychodów. Ma przeprowadzić masowe zwolnienia (około 1,25 tys. osób) i skupić się na świadczeniu usług dla e-handlu. Wcześniej, w maju, informował o tym, że zamierza zrestrukturyzować tę działalność, ale w końcu uznał, że koszt likwidacji będzie mniejszy.

W czwartek — czyli dzień, w którym po sesji zarząd poinformował o tej decyzji — notowania InPostu obsunęły się o prawie 10 proc.

— Wydaje się, że duża część inwestorów straciła cierpliwość do Integera. Biznes paczkomatowy, który miał być jego kołem zamachowym, jest wciąż nierentowny i nie wiadomo, kiedy zacznie przynosić zyski. Biznes kurierski, choć dynamicznie rośnie, jest wciąż na początkowym etapie rozwoju. Spadki kursu nie dziwią, bo publikowane w ostatnim czasie informacje były niemal wyłącznie negatywnie, a jedyna, którą można było odczytać pozytywnie — czyli sprzedaż InPostu Express za niebagatelne 110 mln zł — nie odbiła się na kursie, co wskazuje na to, jaki jest sentyment rynku do spółki. Dopóki biznes się nie ustabilizuje, a paczkomaty nie zaczną przynosić zysku, można spodziewać się utrzymania kursu w trendzie bocznym z lekkimi spadkami, gdyż najbliższe wyniki kwartalne raczej będą słabe i nie będą wspierać kursu — mówi Jakub Viscardi, analityk DM BOŚ.

Na rynku brakuje raportów analitycznych o obu spółkach. Jedyną rekomendację dla InPostu w tym roku przygotowała Ipopema (która była oferującym akcje w IPO), a Integera pokrywało już tylko BM ING, gdzie ograniczenie działu analiz ogłoszono w ubiegłym tygodniu. Z naszych rozmów z analitykami wynika, że brak rekomendacji to głównie efekt nieprzejrzystej polityki informacyjnej spółek Rafała Brzoski i skomplikowanej struktury grupy — w raportach nie ma wielu kluczowych wskaźników i danych operacyjnych, a ciągłe zmiany w strukturze biznesu i wahania przychodów nie pozwalają na wiarygodne prognozowanie wyników w kolejnych kwartałach.

W efekcie trudno przygotować analizę fundamentalną spółek i stwierdzić, czy na giełdzie są przewartościowane, czy już — po bardzo głębokich spadkach — niedowartościowane.

Największym akcjonariuszem Integera jest prezes Rafał Brzoska, który ma 29,99 proc. akcji. Znaczne pakiety mają też Generali OFE, Aegon OFE, Aviva OFE i Krzysztof Kołpa. W InPoście natomiast 58 proc. akcji ma Integer, a 8,4 proc. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, który wsparł ofertę publiczną spółki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane