Intratny mariaż biznesu z samorządem

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2005-10-28 00:00

Ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym ułatwi współpracę samorządów i prywatnych inwestorów.

Na początku października 2005 r. weszła w życie ustawa o partnerstwie publiczno-prywatnym (PPP). Na to wydarzenie inwestorzy prywatni i samorządy czekali od wielu lat. Do tej pory polski system prawny nie wykluczał możliwości stosowania PPP na podstawie przepisów m.in. kodeksu cywilnego, ustawy o zamówieniach publicznych, o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, jednak przedsięwzięcia typu PPP nie były zbyt popularne.

— Wynikało to z niechęci sektora publicznego do stosowania niekonwencjonalnych rozwiązań, nieuregulowanych wprost w oddzielnych ustawach. Obawiano się także działań korupcyjnych, które zawsze mogą się pojawić na styku interesu prywatnego z publicznym — twierdzi Artur Kołcz, radca prawny z kancelarii Nowakowski i Wspólnicy.

Potrzebne narzędzia

Ustawa o PPP praktycznie nie reguluje merytorycznej strony współpracy między partnerem prywatnym a publicznym, pozostawiając to w dużej mierze swobodzie stron umowy o PPP. Pomaga natomiast uregulować kwestie formalne.

— Zapisy ustawy definiują pojęcie PPP, a także strony, jakie mogą brać udział w tym przedsięwzięciu. Wskazują również, jak należy wybrać partnera prywatnego oraz jakie są najważniejsze elementy umowy PPP. Natomiast zagadnienia merytoryczne należą do stron partnerstwa — mówi Agata Kozłowska, prezes firmy doradczej Investment Support.

Podkreśla, że ustawa zapewnia bezpieczeństwo prawne inwestorom.

— W przypadku największych projektów, gdy w grę wchodzą duże pieniądze, inwestorzy obawiali się partnerstwa, gdyż zmiany polityczne po kolejnych wyborach samorządowych często utrudniały dotrzymanie warunków umowy — wyjaśnia Agata Kozłowska.

Analiza ryzyka

Przyjęte w ustawie rozwiązania przewidują tzw. analizę ryzyka przed podjęciem decyzji o realizacji określonego przedsięwzięcia w ramach PPP. Sporządza ją podmiot publiczny w celu określenia efektywności inwestycji oraz zagrożeń związanych z jej realizacją. Ustawa nie podaje metod przeprowadzenia takiej analizy, ale do końca 2005 r. wejdzie w życie rozporządzenie w tej sprawie.

— Analiza tego typu powinna zawierać m.in. opis ryzyka związanego z projektowanym przedsięwzięciem, porównanie korzyści płynących z PPP w stosunku do realizacji w inny sposób oraz opis stanu prawnego publicznych składników majątków, jeżeli prawo do nich ma być przeniesione w ramach PPP — wylicza Artur Kołcz.

Niepewny los

Artur Kołcz twierdzi jednak, że po wejściu w życie ustawy zarówno podmioty prywatne jak i publiczne w pewnych sytuacjach mogą rezygnować z realizacji PPP. Dotyczy to przede wszystkim małych projektów, gdyż wysokie koszty przygotowania i długotrwała procedura będą nieadekwatne do skali projektu.

— Należy więc wprowadzić rozwiązania, które wyłączą z zakresu stosowania ustawy małe projekty, ograniczone do pewnej kwoty — twierdzi Artur Kołcz.

Ponadto, oprócz wymienionych w ustawie 13 postanowień, jakie powinny znaleźć się w umowie o PPP, nie wiadomo, jaki powinien być jej ostateczny kształt. Nie ma też żadnych odniesień do już obowiązujących umów typu PPP. Nie wiadomo więc, jak je traktować i czy obejmą je przepisy ustawy dotyczące np. zwolnień podatkowych.

— Ustawa nie odnosi się również do koncesji na roboty budowlane, która w krajach UE jest uważana za typowe przedsięwzięcie PPP — zauważa Agata Kozłowska.

Mimo to, jak twierdzi Artur Kołcz, polskie samorządy są przygotowane do realizacji inwestycji PPP i jeżeli z analiz będzie wynikało, że partnerstwo przyniesie korzyści dla społeczności lokalnej, to z pewnością władze samorządowe przystąpią do ich realizacji.