Bernard Arnault zarządza grupą obejmującą ponad 70 marek luksusowych, w tym m.in. Louis Vuitton, Dior i Tiffany. Francuski biznesmen ma pięcioro dzieci zaangażowanych w zarządzanie firmą, ale nie wykazuje zainteresowania przejściem na emeryturę. Miliarder, który w marcu skończy 77 lat, nie wybrał jeszcze następcy.
- Planowanie sukcesji wydaje się na razie niejasne – powiedział Stefan Bauknecht, zarządzający portfelem akcji w DWS, spółce z grupy Deutsche Banku, która, według danych LSEG, jest 12. pod względem wielkości akcjonariuszem LVMH. - Chcemy większej przejrzystości i planu rozwoju sytuacji - dodał.
Koncern LVMH, który ma opublikować roczne wyniki we wtorek, w szczegółowych odpowiedziach na pytania Reutersa stwierdził, że plany sukcesji kadry kierowniczej nie są publiczne, ale „oczywiście istnieją”.
Jeden z najbogatszych ludzi świata nie chce oddać sterów
Akcjonariusze mniejszościowi są zdania, że ostatnie wydłużenie wieku dyrektora generalnego wydaje się być próbą zyskania przez Arnaulta czasu na podjęcie decyzji. Sam miliarder przyznaje, że ten temat nie jest dla niego priorytetem.
- Proszę o kontakt za 10 lat, a udzielę panu bardziej precyzyjnej odpowiedzi – powiedział w grudniu w rozmowie z CNBC. - Jak w każdej rodzinie, w pewnym momencie następuje sukcesja, ale mam nadzieję, że jeśli nie dostanę piłką w głowę na korcie tenisowym, to wytrzymam te 10 lat - dodał.
Reuters przeprowadził wywiady z siedmioma inwestorami instytucjonalnymi, z których sześciu to akcjonariusze LVMH. Wszyscy stwierdzili, że nie mają pojęcia o zasadach sukcesji, a czterech określiło brak jasności jako problematyczny.
Koncern poinformował, że jego plany, choć nie zostaną ujawnione, obejmują zarówno perspektywę średnioterminową, jak i scenariusz „nagłych wydarzeń”.
W rankingu magazynu "Forbes" z 2025 roku majątek Bernarda Arnaulta został oszacowany na 178 mld USD, co dawało mu piąte miejsce na liście najbogatszych ludzi świata.
