Inwestorzy nie ryzykują
Sektor IT
Po bardzo dobrym 1999 roku, w 2000 roku spółki informatyczne wyraźnie zawiodły inwestorów. Zanotowały mniejszy wzrost przychodów, słabsze zyski, podreperowane zabiegami finansowymi, i mniejszą liczbę nowych klientów. Przyczyny takiego stanu tłumaczone są podobnie przez większość graczy.
Na pierwszym miejscu wymienia się ogólną słabszą kondycję gospodarki i mniejsze nakłady na informatyzację polskich firm. Pogorszenie koniunktury wynikało też ze zwiększonych nakładów w 1999 roku, co było związane z obawami, jakie niósł ze sobą problem roku 2000.
Kolejne problemy przyniosły nadzieje inwestorów związane z Internetem i zarzaem znaczne (większe od oczekiwanych przez rynek) nakłady spółek sektora nowych technologii zarówno na akwizycje, jak i rozwijanie produktów związanych z globalną siecią. Nadzieje zawiodły, spółki liczą jednak, że w tym roku nadrobią zaległości.
Rok 2000 był też rokiem zmian i restrukturyzacji w wielu spółkach informatycznych. Firmy, wyrosłe z reguły na jednym bądź kilku podstawowych klientach, musiały szukać nowych rynków zbytu, dywersyfikować działalność. Udało się to na razie tylko Computerlandowi, a rok 2001 pokaże, jak skuteczne działania podjęły Comarch i Softbank. Bez większych zmian zakończył 2000 rok Prokom. Gdyński integrator nadal bazuje głównie na dużych klientach publicznych. Coraz więcej zarabia też na TP SA.
Firmy próbowały przekonać rynek, że 1999 rok nie powinien być punktem odniesienia do ubiegłorocznych wyników, gdyż nie były one takie złe w porównaniu z całością gospodarki. Inwestorzy są jednak nieubłagani. Jeżeli zdecydowana większość spółek podaje wywindowane prognozy, podnosząc cenę akcji, a potem koryguje je w dół, rynek ma prawo być zawiedziony. Efekt jest taki, że w tym roku większość firm branży IT powstrzymuje się od podawania prognoz.