Zmiany w programie wspierania inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki miały nastąpić w I kw. 2019 r. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii zapowiadało, że — podobnie jak w przypadku stref ekonomicznych — będzie dążyć do poprawy jakości wspieranych projektów. W strefach pojawiły się kryteria jakościowe, podobnie miało być w przypadku grantów udzielanych dla najciekawszych inwestycji.

— Wciąż prowadzimy dyskusje na temat zmian w programie. Jednym z rozważanych pomysłów jest wprowadzenie przepisu, zgodnie z którym 10-15 proc. grantu musiałoby zostać przeznaczone na współpracę z wyższą uczelnią. Konsultujemy tę sprawę z partnerami — mówi Tadeusz Kościński, wiceminister przedsiębiorczości i technologii.
Wylać dziecko
Eksperci przestrzegają przed potencjalnymi pułapkami.
— Wyzwaniem jest znalezienie uczelni, które wniosą coś wartościowego. Firmy na pewno zapytają o oferty. Jeśli będą dobre, jest szansa na zasilenie uczelni pieniędzmi z budżetu — mówi Paweł Tynel, partner w EY.
— W pełni rozumiem potrzebę zwiększania nakładów na R&D. Obawiam się jednak, że planowana zmiana nie przyczyni się do osiągnięcia tego celu. Według GUS, poziom wydatków na B+R w Polsce w zeszłym roku wyniósł 20,6 mld zł. Aby zauważalnie zwiększyć ten poziom, powiedzmy o 5 proc., konieczne byłoby wygenerowanie dodatkowego miliarda złotych nakładów na prace badawczo-rozwojowe w skali roku. Nie wydaje mi się to możliwe — uważa Szymon Żółciński, partner w Crido.
Zwraca uwagę, że już dziś procentowy udział grantu inwestycyjnego w kosztach projektu jest stosunkowo niewielki i wynosi od kilku do kilkunastu procent.
— Konieczność przeznaczenia 10-15 proc. tego już względnie niewysokiego grantu na inne cele dodatkowo obniży atrakcyjność programu. Efekt może być taki, że nie poprawimy poziomu wydatków na B+R, a istotnie pogorszymy warunki wsparcia inwestycyjnego — mówi Szymon Żółciński.
Mniej, ale więcej
Budżet programu uchwalonego na lata 2011-20 wynosił 662,4 mln zł, ale był zwiększany.Obecnie na stronie PAIH znajduje się jednak informacja, że rozpatrywanie kolejnych aplikacji o wsparcie będzie dokonywane zgodnie z kolejnością zgłoszeń, po pojawieniu się dodatkowych pieniędzy.
— Nikt nie wyobrażał sobie, że będziemy mieć tak duże projekty. Chcę jednak podkreślić, że budżet nie został „wyryty w kamieniu”. Jeśli przyjdzie firma z bardzo ciekawą inwestycją, zaawansowaną technologicznie i dobrze płatnymi miejscami pracy, zgłosimy się do ministerstwa finansów i poprosimy o wkalkulowanie wydatków w latach 2020/21— mówi Tadeusz Kościński.
W 2015 r. MPiT udzieliło ok. 200 mln zł grantów dla 22 projektów, w ramach których firmy zainwestują 2 mld zł.
— W tym roku efektywność się poprawiła. Do października przyznaliśmy 300 mln zł dofinansowania dla 18 projektów, w których nakłady przekroczą 5 mld zł. To przede wszystkim inwestycje wysoko zaawansowane, głównie z sektora elektromobilności — mówi wiceszef MPiT. Na razie ministerstwo podpisało umowy z czterema z tych firm: EME Aero (zakład serwisowania silników w Jasionce), Arrow Services (centrum usług w Gdańsku), LG Chem Wrocław Energy (rozbudowa zakładu baterii litowo-jonowych) i JCommerce (centrum innowacji w Katowicach).
— Kolejne projekty umów są sukcesywnie przygotowywane i znajdują się na różnych etapach. W przypadku części z nich realizacja inwestycji jest planowana na przyszły rok — mówi Tadeusz Kościński. © Ⓟ
Jak to działa
Granty na inwestycje mogą otrzymać firmy w sektorach priorytetowych: motoryzacyjnym, elektronicznym oraz produkcji sprzętu AGD, lotniczym, biotechnologii i rolno-spożywczym, a także inwestycje produkcyjne we wszystkich sektorach (pod warunkiem, że minimalne koszty to 750 mln zł i powstaje co najmniej 200 miejsc pracy lub o kosztach 500 mln zł i tworzących co najmniej 500 miejsc pracy), w sektorze nowoczesnych usług oraz B+R. Wysokość grantu zależy od liczby miejsc pracy, lokalizacji (w pięciu województwach Polski Wschodniej rośnie o 20 proc.), liczby pracowników z wyższym wykształceniem, stopy bezrobocia w wybranej lokalizacji, nakładów inwestycyjnych, sektora (najwięcej punktów ma biotechnologia, najmniej przemysł elektroniczny, AGD i rolno-spożywczy) oraz innowacyjności (w tym proekologiczne oddziaływanie inwestycji), wkład lokalny i atrakcyjność produktów na rynkach międzynarodowych.