Iwona Kopeć z Loft Affair: Biznes to maraton. Nie sprint

Anna GołasaAnna Gołasa
opublikowano: 2025-11-27 21:30
zaktualizowano: 2025-11-27 21:45

Iwona Kopeć, prezeska Loft Affair, o tym, czy kobiety się wspierają i czy networking przekłada się na sukces firmy.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Skąd wziął się u pani pomysł na działalność w sektorze nieruchomości?

Kocham dizajn i podróże - to właśnie te pasje kierowały moimi wyborami zawodowymi. Ale prawdziwym motorem jest dla mnie przedsiębiorczość, wyzwania i tworzenie wartości. W Polsce mamy talenty, które potrafią dorównać najlepszym. Właśnie tu wszystko się zaczyna - w pragnieniu wspólnego budowania i tworzenia przyszłości branży hospitality. W Loft Affair łączę dwie pasje: gościnność i projektowanie doświadczeń gościa. Zidentyfikowaliśmy lukę na rynku - piękne apartamenty premium, lecz bez spójnego standardu serwisu. Loft Affair powstało, by połączyć butikowy charakter z danymi i technologią.

Jak doświadczenia zdobyte za granicą pomagają Pani w prowadzeniu biznesu w Polsce?

W branży hospitality najważniejsze są ciekawość i otwartość umysłu. Miałam szczęście żyć, pracować i rozmawiać z ludźmi z całego świata. To nauczyło mnie, że każda kultura zasługuje na indywidualne podejście. To właśnie ta perspektywa zaprowadziła mnie do segmentu premium hospitality - wciąż mało rozwiniętego w Polsce. Tutaj wszystko jest jeszcze do odkrycia: tworzenie doświadczeń łączących sztukę, dizajn, muzykę i kulturę, by pokazać lokalne bogactwo. Taka jest misja Loft Affair - marki autentycznej, lokalnej i kreatywnej, dalekiej od korporacyjnych standardów. Wierzymy, że prawdziwy luksus to dziś autentyczność i emocje.

Studiowała pani we Francji - czy inspiruje się pani tym rynkiem?

Francja pozostaje światowym wzorem w dziedzinie hospitality. Jej sztuka obsługi - oparta na uwadze, dyskrecji i relacjach międzyludzkich - wciąż nie ma sobie równych. To także kultura pełnego doświadczenia: architektura, dizajn, gastronomia, światło i muzyka współtworzą emocje.

Dynamicznie rozwijająca się Polska może czerpać inspirację z tego podejścia, by budować lokalny, autentyczny luksus łączący tradycję z nowoczesnością. Francuski przykład pokazuje, że hotel czy restauracja to nie tylko miejsce, ale też historia, dusza i styl życia. Szkolenie talentów, docenianie rzemiosła, promowanie regionalnej gastronomii i budowanie silnych marek - to fundamenty nowej generacji polskiego hospitality. Modelu, w którym doskonałość nie polega na kopiowaniu, lecz na twórczej inspiracji.

Czy polscy inwestorzy lubią ryzykować?

Jesteśmy niezależną, autofinansującą się firmą, wspieraną jedynie przez nasze wyniki i partnerów bankowych. Nasi klienci to zamożni właściciele nieruchomości, którzy powierzają nam swój majątek. Dla nich nieruchomości pozostają bezpieczną inwestycją, ale oczekują gwarancji i efektywności, by ich aktywa były piękne, zadbane i zyskiwały na wartości. Nasz model opiera się na trzech filarach: kompleksowym zarządzaniu, zrównoważonym utrzymaniu i wysokiej rentowności. Dzięki hospitality i najmom krótkoterminowym zapewniamy klientom zwrot na poziomie 15-20 proc., czyli znacznie wyższy niż w przypadku tradycyjnego wynajmu.

Jak ocenia pani miniony rok w branży nieruchomości?

To był wyjątkowy rok dla rynku nieruchomości i hospitality w Polsce. Wzrost cen, inflacja oraz napływ mieszkańców z Ukrainy ożywiły sektor. Co ważne, bezpieczeństwo kraju zaczyna przyciągać międzynarodowych klientów. Dzisiejszym wyzwaniem jest dostosowanie się do nowych sposobów użytkowania przestrzeni. Podróżni szukają wielofunkcyjnych apartamentów, w których można mieszkać, pracować i tworzyć. Niektórzy przekształcają je w biura lub lokale użytkowe. Naszą misją jest tworzenie mieszkań, które stają się przestrzeniami wielozadaniowymi - zdolnymi ewoluować wraz z potrzebami współczesnego świata.

Jakie są pani prognozy na nadchodzący rok?

Międzynarodowy kapitał kieruje się dziś do Polski - amerykański, francuski, niemiecki, a także inwestorzy z Bliskiego Wschodu. Nasz kraj przyciąga głównie dzięki solidnemu wzrostowi gospodarczemu i ogromnym funduszom unijnym. Dla Loft Affair rok 2026 będzie momentem zmiany skali działalności - od butikowych hoteli przejdziemy do ikonicznych, historycznych budynków, łączących concept store’y, kluby i wydarzenia efemeryczne.

Co w mijającym roku było dla pani firmy szczególnie ważne?

Rok 2025 był punktem zwrotnym dla Loft Affair. Uruchomiliśmy technologiczne spa we współpracy z partnerami oraz immersyjne siłownie 3D, które wzbogaciły nasze obiekty o usługi premium. To także rok lojalności i zaufania - coraz więcej właścicieli powierza nam kilka budynków, a podróżni wracają do nas w kolejnych miastach. Partnerstwa z międzynarodowymi korporacjami potwierdzają rosnącą siłę marki. Standaryzacja jakości w portfelu premium i wysokie oceny gości przyniosły nam wyróżnienia, w tym własny filtr na Booking.com, a także obecność w Airbnb Luxe, za które odebraliśmy nagrodę dla pioniera regionu.

Jakie cele stawiają sobie państwo na najbliższy czas?

Nadchodzący rok upłynie pod znakiem współpracy i otwartości. Planujemy otworzyć kapitał dla pracowników - m.in. poprzez program opcji na akcje - oraz dla partnerów strategicznych, którzy wzmocnią nasz rozwój. Rok 2026 będzie oznaczał przejście od „ja” do „my” - nowy etap oparty na dzieleniu się, tworzeniu wartości i rekrutacji talentów. Będzie to również czas pozyskiwania funduszy.

Jakie są pani największe pasje?

Moje życie opiera się na czterech filarach, podobnie jak dobre krzesło, które potrzebuje czterech nóg. Pierwszy filar to praca - kocham to, co robię. Drugi to rodzina i przyjaciele — wolny czas staram się spędzać z bliskimi, po prostu z nimi będąc. Trzeci to lektura - daje mi spokój i równowagę. Czwarty zaś to sport: bieganie, wspinaczka, narciarstwo, a także konie i kontakt z naturą. Kiedy tylko mogę, uciekam od zgiełku miasta, by odnaleźć spokój wśród wiejskich krajobrazów.

Jaką radę dałaby pani młodemu przedsiębiorcy, który dopiero zaczyna przygodę z biznesem?

Moja firma urosła od zera do ponad 100 mln zł w pięć lat. Pracowałam w trybie hiperwzrostu - w podróży, z klientami, na pełnych obrotach. Dziś mogę powiedzieć jedno: to nie jest ani zdrowy, ani trwały model. Prawdziwa siła firmy to nie szybkość, lecz odporność - zdolność, by trwać, rozwijać się i nie wypalać. Warto mądrze zlecać zadania, ograniczać koszty stałe i unikać zbyt ciężkich struktur. By robić dobrze, nie trzeba robić szybciej - trzeba robić mądrzej.

Co, według pani, będzie miało największy wpływ na biznes w ciągu najbliższych pięciu lat?

W zaledwie pięćdziesiąt lat zniszczyliśmy naszą planetę bardziej niż przez poprzednie dwa tysiąclecia. Światowy model gospodarczy chwieje się w posadach, napięcia społeczne narastają, a wojny znów ogarniają kolejne regiony świata. Podczas gdy ziemia niszczeje, sztuczna inteligencja otwiera nową erę, potężną niczym narodziny internetu. Ludzkość stoi na rozdrożu: albo się zmienimy, albo znikniemy.

Polska jest dziś jednym z najbardziej dynamicznych krajów Europy. Łączy doświadczenie starszego pokolenia z odwagą i kompetencjami młodych talentów kształconych na arenie międzynarodowej. Napędzana przez przemysł 4.0, gospodarkę obiegu zamkniętego i innowacje technologiczne, Polska staje się lokomotywą silnej Europy Środkowej.

Jakie umiejętności i cechy będą cenione, a które stracą na znaczeniu?

Nadchodząca dekada nie będzie epoką wydajności, lecz kreatywności. Branża hospitality wchodzi w erę 4.0, czyli czas, w którym nieruchomości łączą się z technologią i finansami. Dzięki sztucznej inteligencji każda podróż staje się niepowtarzalna, bo projektowana indywidualnie dla każdego człowieka. Ta rewolucja wymaga jednak głębokiej zmiany: zastąpienia powtarzalnych zadań maszynami i przywrócenia człowiekowi roli architekta koncepcji i procesów. Zmienić się musi także styl zarządzania - z modelu hierarchicznego na współpracę, w której odpowiedzialność jest dzielona. Pracownicy powinni stać się partnerami, a nie tylko wykonawcami. Talent nie powinien być zatrudniony, lecz współtworzyć projekt. W obliczu niestabilnego świata kluczem nie będzie już szybkość, lecz stabilność.

Na ile ważny jest w biznesie międzypokoleniowy networking? Czego mogą się od siebie uczyć kobiety z różnych pokoleń?

Sukces - zarówno osobisty, jak i zawodowy - rodzi się przede wszystkim ze spotkań międzypokoleniowych. To nie tylko sieci kontaktów, lecz szczere więzi i relacje. Na mojej drodze to właśnie kobiety najczęściej mnie prowadziły, inspirowały i przekazywały swoje wartości. Nigdy nie uczymy się sami - rośniemy dzięki tym, którzy nas wspierają. A dziś, bardziej niż kiedykolwiek, tworzenie relacji oznacza tworzenie sukcesu. Młodsze kobiety uczą się od starszych negocjacji, odporności i polityki organizacyjnej, z kolei starsze od młodszych - nawigacji w świecie social mediów i AI, budowania marki osobistej czy tempa interakcji. Niezależnie od branży - nieruchomości, hospitality czy jakiejkolwiek innej - najważniejsi są ludzie, z którymi to robimy. Firma to przede wszystkim zespół, nawet alchemia, w której 1 + 1 = 3.