Rośnie liczba nieuczciwych kontrahentów. Znajduje to potwierdzenie w danych rejestru dłużników. Jak dużym problemem są niepłacący klienci? Z badania firmy Kaczmarski Inkasso wynika, że ośmiu na 10 przedsiębiorców ma kontakt z nieuczciwymi kontrahentami, a brak przelewu często jest wynikiem zatorów finansowych. Z kolei co piąta mikrofirma nie płaci w terminie, bo sama otrzymuje pieniądze z opóźnieniem. Niestety, jak wynika z raportu EFL, tylko jeden przedsiębiorca na stu spodziewa się poprawy sytuacji finansowej w tym kwartale.
- Brak regulowania zobowiązań w terminie to poważniejszy problem niż mogłoby się wydawać. Tylko w pierwszych trzech miesiącach tego roku upadłość ogłosiły 122 firmy, czyli blisko 39 proc. więcej niż w pierwszym kwartale minionego roku. Problem ten dotyczy też gospodarstw domowych – mówi Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.
Opóźnienia w przelewach prowadzą do wspomnianych zatorów, a to pierwszy krok do zachwiania płynności finansowej firmy. Trudna sytuacja na rynku sprawia, że wierzyciele są gotowi walczyć o każdą zaległą złotówkę. Pytanie: w jaki sposób mają to robić?
Samo nie wróci
Przedsiębiorcy, których kontrahenci opóźniają przelewy lub wręcz unikają płatności, muszą podjąć działania w kierunku odzyskania należności. Prawdopodobieństwo, że partner biznesowy lub klient sam przypomni sobie o zaległych zobowiązaniach i postanowi wykonać przelew, jest niskie. Z kolei – jak wskazują badania - im szybciej zostaną podjęte działania windykacyjne, tym większa szansa na to, że uda się odzyskać pieniądze.
Warto pamiętać o tym, że firma ma kilka możliwości dochodzenia zwrotu wierzytelności. Pierwszym krokiem powinno być wezwanie do zapłaty. Oczywiście warto przy okazji upomnieć się o rekompensatę za koszty odzyskiwania długu. Jej wysokość, w zależności od wysokości przeterminowanych płatności, wynosi 40, 70 lub 100 EUR.
Jeśli to nie jest wystarczającym motywatorem, a uparty dłużnik wciąż nie decyduje się na przelew, warto podjąć kolejne kroki. Przedsiębiorca może wpisać nieuczciwego kontrahenta do Krajowego Rejestru Dłużników (KRD). Obecność w tego typu bazie wpłynie negatywnie na jego zdolność kredytową. Odbije się również na wizerunku w branży.
Jeśli nie sąd, to co
Kiedy i to nie działa, należy rozważyć bardziej radykalne działania, np. wystąpienie z powództwem do właściwego sądu. Wierzyciele w określonych sytuacjach mogą skorzystać z postępowania nakazowego i elektronicznego postępowania upominawczego, co znacznie przyspiesza proces odzyskiwania pieniędzy.
- Zdecydowanie najradykalniejszą z dróg jest proces sądowy i egzekucja komornicza. To oczywiście skuteczna ścieżka postępowania, ale zarówno dla wierzyciela, jak i dłużnika może być ona rozciągnięta w czasie, dotkliwa, angażująca, kosztowna i stresująca. Zanim więc zdecydujemy się na tak zdecydowane działanie, warto podjąć próbę dochodzenia należności polubownie, między innymi ze specjalistycznym wsparciem firm windykacyjnych – podkreśla Marcin Czugan.
W III kwartale minionego roku tego typu przedsiębiorstwa obsłużyły długi o wartości ponad 150 mld zł - to prawie 9 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2021 r. Dlaczego taka metoda cieszy się rosnącą popularnością? Bo jest to rozwiązanie polubowne, a takie są preferowane przez wierzycieli. Dochodzenie zwrotu pieniędzy za pomocą firm windykacyjnych opiera się na komunikacji, która ma na celu zmotywowanie klienta do uregulowania zaległości. Aby go do tego zachęcić, pracownicy przedsiębiorstw windykacyjnych proponują różne formy spłaty rozwiązania, które mają być korzystne dla obu stron - jak np. rozłożenie przeterminowanych faktur na dogodne raty.
Nierzetelny kontrahent widząc, że wierzyciel nie daje za wygraną i nie odpuszcza dochodzenia należnych pieniędzy, może uznać, że skorzystanie z propozycji firmy windykacyjnej będzie dla niego korzystniejszą opcją niż udział w postępowaniu sądowym. Są też jednak dłużnicy, którzy nie zamierzają współpracować - i wówczas nie pozostaje nic innego jak wystąpić z powództwem do sądu.
