Jak Polska odsyła ropę Iranowi

Dotychczas sprowadzaliśmy irańską ropę. Nastał czas, aby zawieźć z powrotem produkty jej przerobu

Latem ubiegłego roku do gdańskiej rafinerii trafił pierwszy transport irańskiej ropy. Teraz Grupa Lotos zaczyna wysyłać swoje produkty do Iranu.

Zobacz więcej

Marcin Jastrzębski, prezes Lotosu Fot. Marek Wiśniewski

— Wchodzimy na tamtejszy rynek z wysokiej jakości syntetycznymi olejami silnikowymi — informuje Krzysztof Kopeć z biura komunikacji pomorskiego koncernu. Firma ma już przygotowane logo w języku perskim. Będzie się nim posługiwać na targach Auto Parts International Exhibition, które odbędą się w listopadzie tego roku w Teheranie. Specjaliści z Grupy Lotos zaprezentują tam swoje produkty i wezmą udział w konferencji.

— W Iranie jest co prawda wielu producentów mineralnych olejów silnikowych, ale prawie nie ma syntetycznych. Właśnie w ten segment wchodzi nasza spółka Lotos Oil — wyjaśnia przedstawiciel gdańskiego koncernu. Grupa Lotos jest obecna na wielu rynkach na Bliskim Wschodzie, np. w Iraku, Syrii, czy Izraelu. Produkty firmy Lotos Oil trafiają do ponad 60 państw na całym świecie. Po pierwszej dostawie ropy z Iranu przedstawiciele spółki zaczęli wspominać o kolejnych, a nawet o możliwym kontrakcie długoterminowym. Na razie jednak żadnych nowych umów nie podpisano. Krzysztof Kopeć zapewnia, że sprawa jest wciąż otwarta. Ropę z Iranu sprowadził także kilka miesięcy temu Orlen. Pierwsza testowa dostawa była efektem współpracy z państwową firmą National Iranian Oil Company (NIOC). Ponieważ i w tym przypadku testy wypadły pozytywnie, przedstawiciele płockiej grupy — wielokrotnie pytani o możliwość sprowadzania kolejnych transportów — mówili, że tego nie wykluczają. Biuro prasowe Orlenu poinformowało „PB”, że koncern „na bieżąco monitoruje regionalne rynki ropy naftowej, m.in. rynek Zatoki Perskiej (…) uwarunkowania oraz możliwości handlowe”, a Orlen „dostosowuje optymalny portfel gatunków ropy do przerobu i dokonuje zakupu surowca”. Firma uważa, że Iran, będąc jednym z największych producentów ropy naftowej na świecie, jest naturalnym partnerem dla Orlenu. Ale na tę współpracę w dziedzinie dostaw ropy wpływają nie tylko względy handlowe, ale także produkcyjne, logistyczne, a także relacje międzynarodowe. Historyczne kontakty biznesowe z Iranem ma Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. W latach 2003-07 prace w tym kraju prowadziła spółka zależna koncernu Geofizyka Toruń, a w latach 2008-10 PGNiG współpracowało z Iranian Offshore Oil Company, spółką należącą do wspomnianego już wyżej NIOC. W listopadzie zeszłego roku PGNiG i NIOC podpisały list intencyjny i umowę o poufności dotyczące naftowego złoża Soumar w Iranie. „Zgodnie z zapisami, na bazie otrzymanych danych została wykonana analiza geologiczno-złożowa, która stanowi podstawę do podjęcia ewentualnej decyzji inwestycyjnej” — informuje „PB” biuro prasowe PGNiG. Być może polski koncern będzie niedługo wiercić i wydobywać ropę i gaz w Iranie. Miałby taką formalną możliwość, bo w grudniu 2016 r. został zakwalifikowany przez NIOC do grupy 29 zagranicznych podmiotów, które mogą się ubiegać i uzyskiwania koncesji na złoża węglowodorów w Iranie.

OKIEM EKSPERTA
Historia procentuje

MATEUSZ KOMOROWSKI, członek zarządu Polsko-Irańskiej Izby Gospodarczej

Kontakty z polskimi firmami są bardzo atrakcyjne dla Irańczyków. Postrzegają oni bowiem Polskę jako solidnego, dobrego partnera pod względem np. technologicznym czy kompetencji, ale jesteśmy także konkurencyjni cenowo w porównaniu np. z Niemcami czy Włochami. Dlatego irańscy przedsiębiorcy, jeśli mają do wyboru podobne oferty, np. polską, niemiecką czy francuską, bardzo często wybierają pierwszą. Jestem przekonany, że Polacy mają ogromny potencjał na rynku irańskim. Tzw. era post-sankcji stworzyła perspektywę wzmocnienia stosunków globalnych, szukania inwestycji zagranicznych oraz odnowienia i rozwijania poszczególnych branż i sektorów irańskiej gospodarki. Nie oznacza to oczywiście, że nie ma żadnych kłopotów. Iran, po tym jak zdjęto z niego sankcje, musi teraz zreorganizować warunki współpracy z zagranicznymi kontrahentami, bo te stare stanowią spory problem. Chodzi nie tylko o cła czy różnego rodzaju formalności, ale nawet o tak banalne kwestie, jak przepływy finansowe. Jest wprawdzie w Polsce kilka banków, które umożliwiają dokonanie przelewów, ale ta procedura jest nieprawdopodobnie skomplikowana. Mimo to wiele polskich firm już teraz żywo interesuje się tamtejszym rynkiem — to prawie 80 mln ludzi, a rynek całego Bliskiego Wschodu to region liczący 400 mln ludzi — i Irańczycy też chcą współpracować z naszymi przedsiębiorcami. Dotyczy to w zasadzie wszystkich branż i dziedzin gospodarki m.in. sektora wydobywczego — w tym ropy i gazu, transportu, branży rolno-spożywczej, technologii środowiskowych, budownictwa, sektora maszynowego czy branży medycznej. Warto podkreślić, że Irańczycy są mentalnie bardziej zbliżeni do Polaków niż do innych europejskich narodowości. Poza tym polsko-irańskie stosunki dyplomatyczne liczą prawie pięć i pół wieku, a między naszymi krajami nigdy nie było żadnych zatargów. I to procentuje.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Jak Polska odsyła ropę Iranowi