Jaskóła na czele peletonu

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2010-10-26 00:00

Obawy o wejście chińskiego smoka okazały się przedwczesne. Na rynku rządzą firmy o polskich korzeniach.

Polimex-Mostostal zdobywa w tym roku najwięcej drogowych kontraktów

Obawy o wejście chińskiego smoka okazały się przedwczesne. Na rynku rządzą firmy o polskich korzeniach.

Jaskóła królem polskich szos. Nie — nie chodzi o znanego kolarza Zenona Jaskułę, ale o Konrada, a właściwie o zarządzany przez niego Polimex-Mostostal. Firma zdobyła w tym roku najwięcej (wartościowo) kontraktów na budowę autostrad i dróg ekspresowych. Żółtą koszulkę lidera dały jej dwie umowy warte w sumie prawie 3 mld zł. Mowa o trasie A4 Rzeszów Wschód — Jarosław Wierzbna (giełdowa firma zbuduje ją razem ze słowackim partnerem Doprastav) oraz o drodze Bielsko - Biała—Żywiec.

— Jesteśmy w stanie zdobyć i zrealizować kolejne kontrakty — obiecuje akcjonariuszom Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu.

Rodzime tuzy

Wkrótce firma może umocnić się na pozycji lidera, bo jej oferta na trasę A1 Stryków — Tuszyn została uznana przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) za najkorzystniejszą. Za budowę tej drogi konsorcjum Polimeksu zaproponowało 1,15 mld zł. Jeśli w tym roku podpisze umowę, kwota zleceń dobije do 4 mld zł. A marże? O kontrakty drogowe bije się dziś wielu graczy, więc ceny są sporo niższe od kosztorysów.

— W jednych przetargach pozwalamy sobie ostro ściąć marże, w innych szacujemy je wysoko. W przetargu na Stryków—Tuszyn ceny zbliżone do naszych, wyższe tylko o 20-30 mln zł przedstawiło jeszcze cztery czy pięć innych konsorcjów. To potwierdza, że szacowane przez nas marże są na realnym poziomie — zapewnia Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu- -Mostostalu.

W tym konkursie było też sporo firm, które zażyczyły sobie za wykonanie inwestycji ponad 1,9 mld zł, czyli około 800 mln zł więcej niż Polimex i około 350 mln zł drożej niż kosztorys GDDKiA.

— Firmy działające na polskim rynku od dawna mogą pozwolić sobie na niższe oferty cenowe, bo mają większe doświadczenie rynkowe. Łatwiej im ocenić koszty zatrudnienia podwykonawców i negocjować lepsze stawki. Firmy, które niedawno pojawiły się na naszym rynku, opierają się na bardziej teoretycznych założeniach. Muszą ponadto do ceny wliczyć koszt ryzyka, większy niż w przypadku firm znających rynek od lat — uważa Michał Sztabler, analityk DM PKO BP.

I rzeczywiście. Najwięcej kontraktów, proponując najniższe ceny, zdobywają zazwyczaj firmy od lat działające na rodzimym rynku. Polimeksowi po piętach depcze Budimex, który w tym roku zdobył kontrakty na autostrady i ekspresówki za 2,7 mld zł.

— Dla nas najważniejsza jest realizacja celów biznesowych i osiąganie dobrych marż — podkreśla Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu.

Bez Chin i Szwecji

Drogowy ranking ze "starymi polskimi" firmami na czele pokazuje, że — przynajmniej na razie — chiński smok nie pożarł rodzimych graczy. Nie sprawdziły się obawy branżowych speców o odebranie im rynku przez silną azjatycką konkurencję. China Overseas Engineering Group (COVEC) podpisała w ubiegłym roku dwa kontrakty na dwa pododcinki A2 Łódź — Warszawa i od ponad roku nie udało jej się już zdobyć żadnego drogowego kontraktu. Dlaczego — komentarza od jej przedstawicieli nie otrzymaliśmy.

— Chińscy konkurenci są natomiast coraz bardziej widoczni w kontraktach energetycznych, może więc zechcą zdywersyfikować działalność i zaistnieć w tej dziedzinie budownictwa — przypuszcza Konrad Jaskóła.

Ciekawostką jest także to, że od miesięcy w drogowych kontraktach nie widać nie tylko Chińczyków, ale także silnych firm budowlanych, od lat budujących krajowe drogi. Wśród tegorocznych umów na drogi ekspresowe i autostrady nie udało nam się znaleźć ani jednego kontraktu firmy Skanska, która przecież jest jednym z największych graczy na rynku. Czyżby firma miała już tak wypchany portfel zamówieniami na budowę dróg krajowych, że o kolejne nie chce walczyć? A może stawia na drogi lokalne lub inne rodzaje działalności budowlanej?

"Wszystkie dane finansowe i rynkowe z 2010 r. dotyczące grupy Skanska oraz jej działalności w Polsce będą dostępne wiosną 2011 r. w raporcie rocznym" — napisał nam jedynie Marcin Gesing, rzecznik firmy.

Okiem eksperta

Wojciech Malusi

prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa

Wyprzedząnas Niemcy

Trzeba mierzyć siły na zamiary. Chińskie firmy nie mają w Polsce potencjału wykonawczego ani projektowego – trudno więc dziwić się temu, że nie widać ich w kontraktach drogowych. Bardziej widoczni są natomiast ostatnio w Niemczech, bo po niedawnym ograniczeniu przez resort finansów kwoty rocznych kontraktów drogowych do nieco ponad 23 mld zł może wkrótce okazać się, że nasz zachodni sąsiad będzie mieć większy od nas front robót.

Możesz zainteresować się również: