Polimex-Mostostal zdobywa w tym roku najwięcej drogowych kontraktów
Obawy o wejście chińskiego smoka okazały się przedwczesne. Na rynku rządzą firmy o polskich korzeniach.
Jaskóła królem polskich szos. Nie — nie chodzi o znanego kolarza Zenona Jaskułę, ale o Konrada, a właściwie o zarządzany przez niego Polimex-Mostostal. Firma zdobyła w tym roku najwięcej (wartościowo) kontraktów na budowę autostrad i dróg ekspresowych. Żółtą koszulkę lidera dały jej dwie umowy warte w sumie prawie 3 mld zł. Mowa o trasie A4 Rzeszów Wschód — Jarosław Wierzbna (giełdowa firma zbuduje ją razem ze słowackim partnerem Doprastav) oraz o drodze Bielsko - Biała—Żywiec.
— Jesteśmy w stanie zdobyć i zrealizować kolejne kontrakty — obiecuje akcjonariuszom Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu-Mostostalu.
Rodzime tuzy
Wkrótce firma może umocnić się na pozycji lidera, bo jej oferta na trasę A1 Stryków — Tuszyn została uznana przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) za najkorzystniejszą. Za budowę tej drogi konsorcjum Polimeksu zaproponowało 1,15 mld zł. Jeśli w tym roku podpisze umowę, kwota zleceń dobije do 4 mld zł. A marże? O kontrakty drogowe bije się dziś wielu graczy, więc ceny są sporo niższe od kosztorysów.
— W jednych przetargach pozwalamy sobie ostro ściąć marże, w innych szacujemy je wysoko. W przetargu na Stryków—Tuszyn ceny zbliżone do naszych, wyższe tylko o 20-30 mln zł przedstawiło jeszcze cztery czy pięć innych konsorcjów. To potwierdza, że szacowane przez nas marże są na realnym poziomie — zapewnia Konrad Jaskóła, prezes Polimeksu- -Mostostalu.
W tym konkursie było też sporo firm, które zażyczyły sobie za wykonanie inwestycji ponad 1,9 mld zł, czyli około 800 mln zł więcej niż Polimex i około 350 mln zł drożej niż kosztorys GDDKiA.
— Firmy działające na polskim rynku od dawna mogą pozwolić sobie na niższe oferty cenowe, bo mają większe doświadczenie rynkowe. Łatwiej im ocenić koszty zatrudnienia podwykonawców i negocjować lepsze stawki. Firmy, które niedawno pojawiły się na naszym rynku, opierają się na bardziej teoretycznych założeniach. Muszą ponadto do ceny wliczyć koszt ryzyka, większy niż w przypadku firm znających rynek od lat — uważa Michał Sztabler, analityk DM PKO BP.
I rzeczywiście. Najwięcej kontraktów, proponując najniższe ceny, zdobywają zazwyczaj firmy od lat działające na rodzimym rynku. Polimeksowi po piętach depcze Budimex, który w tym roku zdobył kontrakty na autostrady i ekspresówki za 2,7 mld zł.
— Dla nas najważniejsza jest realizacja celów biznesowych i osiąganie dobrych marż — podkreśla Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu.
Bez Chin i Szwecji
Drogowy ranking ze "starymi polskimi" firmami na czele pokazuje, że — przynajmniej na razie — chiński smok nie pożarł rodzimych graczy. Nie sprawdziły się obawy branżowych speców o odebranie im rynku przez silną azjatycką konkurencję. China Overseas Engineering Group (COVEC) podpisała w ubiegłym roku dwa kontrakty na dwa pododcinki A2 Łódź — Warszawa i od ponad roku nie udało jej się już zdobyć żadnego drogowego kontraktu. Dlaczego — komentarza od jej przedstawicieli nie otrzymaliśmy.
— Chińscy konkurenci są natomiast coraz bardziej widoczni w kontraktach energetycznych, może więc zechcą zdywersyfikować działalność i zaistnieć w tej dziedzinie budownictwa — przypuszcza Konrad Jaskóła.
Ciekawostką jest także to, że od miesięcy w drogowych kontraktach nie widać nie tylko Chińczyków, ale także silnych firm budowlanych, od lat budujących krajowe drogi. Wśród tegorocznych umów na drogi ekspresowe i autostrady nie udało nam się znaleźć ani jednego kontraktu firmy Skanska, która przecież jest jednym z największych graczy na rynku. Czyżby firma miała już tak wypchany portfel zamówieniami na budowę dróg krajowych, że o kolejne nie chce walczyć? A może stawia na drogi lokalne lub inne rodzaje działalności budowlanej?
"Wszystkie dane finansowe i rynkowe z 2010 r. dotyczące grupy Skanska oraz jej działalności w Polsce będą dostępne wiosną 2011 r. w raporcie rocznym" — napisał nam jedynie Marcin Gesing, rzecznik firmy.
Okiem eksperta
Wojciech Malusi
prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa
Wyprzedząnas Niemcy
Trzeba mierzyć siły na zamiary. Chińskie firmy nie mają w Polsce potencjału wykonawczego ani projektowego – trudno więc dziwić się temu, że nie widać ich w kontraktach drogowych. Bardziej widoczni są natomiast ostatnio w Niemczech, bo po niedawnym ograniczeniu przez resort finansów kwoty rocznych kontraktów drogowych do nieco ponad 23 mld zł może wkrótce okazać się, że nasz zachodni sąsiad będzie mieć większy od nas front robót.