Gwałtowny wzrost cen ropy i gazu po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie może mieć konsekwencje dla światowej gospodarki - stwierdza minister finansów Andrzej Domański. Zapewnia, że rząd analizuje wpływ wzrostu cen energii na polską gospodarkę.
– Na bieżąco analizujemy rozwój wydarzeń pod kątem ich wpływu na sytuację gospodarczą w Polsce. Na szczęście nasze źródła dostaw ropy i gazu są zdywersyfikowane, mamy również rozbudowaną infrastrukturę, która pozwala nam czuć się bezpiecznie – powiedział Andrzej Domański.
Minister zwrócił uwagę, że ostatnie dni przyniosły bardzo silne wzrosty cen surowców energetycznych.
– Widzimy duże wzrosty na rynku ropy czy gazu, więc dostrzegam potencjalne konsekwencje dla gospodarki – dodał Andrzej Domański.
Kluczowe pytanie: jak długo potrwa konflikt
Zdaniem ministra dla rynków kluczowe jest obecnie to, jak długo potrwa eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i czy wpłynie ona na bezpieczeństwo dostaw węglowodorów.
– Analizujemy różne scenariusze, na każdy jesteśmy przygotowani – zapewnił Andrzej Domański.
Na rynkach surowcowych od kilku dni utrzymuje się silna presja wzrostowa. Kontrakty na amerykańską ropę West Texas Intermediate wzrosły w piątek o ponad 11,6 proc., przekraczając poziom 90 dolarów za baryłkę.
Z kolei ropa Brent Crude jest notowana w okolicach 92,6 dolarów za baryłkę, po wzroście o 8,4 proc. Dla porównania, w momencie wybuchu konfliktu cena ropy była poniżej 70 dolarów za baryłkę.
Gaz w Europie również drożeje
Silne wzrosty widać także na rynku gazu. Benchmarkowe kontrakty ICE Endex Dutch TTF w Amsterdamie wzrosły w ciągu tygodnia o około 50 proc.
Wzrosty są związane z trwającym konfliktem między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem, który rozprzestrzenił się na cały region i trwa już ponad tydzień.
Zakłócenia w handlu energią wywołały obawy o ostrzejszą rywalizację o dostawy surowców oraz o wzrost presji inflacyjnej, szczególnie w Europie.
