Jerzego Nowosielskiego teoria dominacji

opublikowano: 13-06-2019, 22:00

Która z 50 twarzy Jerzego Nowosielskiego mówi prawdę: ikona Pantokratora kołysana cerkiewnymi śpiewami czy usta uległej, skrępowanej sznurami?

Czy z ust zdominowanych wyczytamy jakąś baśń, w której sadyzm będzie sączył się cierpkim nektarem, kojąc całe piekło pragnień? Niekoniecznie, dlatego że malarz lubił odwracać modelki twarzami do ściany, żeby widz był publiką dla nagich pleców i wykręconych, spętanych liną nadgarstków.

Wbrew pozorom, którym sami ulegamy najłatwiej, Nowosielski doprowadzał kobiece ciała do stanów czystego uświęcenia — z aktów tworzył sacrum, a dla malowania ciała sięgał po pełen powagi, plastyczny język ikon prawosławia.

Wygląda na to, że obecny rynek sztuki docenił równieżi fakt, że autentyzm tego kultu przypadł na czasy, w których zbyt śmiała bywała nawet spódnica odsłaniająca kolana.

Oczy na plecy

Ucisk minionego ustroju można, dla przekory, obrać jako przydatne kryterium wyboru, dlatego że na niedzielną aukcję w stołecznej Agrze-Art wystawiona zostanie cała tematyczna gama: od kobiet całkowicie odzianych przez dziewczynę w stroju gimnastycznym oraz modelkę w samym sznurze po statyczne figury świętych górujących w cerkiewnym wnętrzu. Zgodnie z hierarchią technik i gabarytów niewielka akwarelowa praca z końca lat 90. licytowana będzie od progu 5 tys. zł, natomiast dla metrowego olejnego dzieła dom aukcyjny przewiduje wartość w przedziale 140-180 tys. zł.

Gdzie w tym damskim tłoku kryje się jednak reżim inny niż dyktatura z łóżka? Przewrotnie mowa o obrazie, w którym równieżchodzi o negliż i odsłonięcie pleców, mimo że płótno zapełnia pogodny, poprawny obyczajowo kobiecy portret, w którym dekolt skrzętnie zakrywa gołębia bluzka, a uda granatowa spódnica. Zgodnie z katalogową notą Jerzy Nowosielski sportretował modelkę w drugiej połowie lat 40., żeby już w latach 50. ponownie ułożyć pracę na sztaludze, tym razem poziomo, i zagospodarować pustą stronę, a więc tzw. odwrocie, bo tak w branżowym języku określa się rewers, plecy.

Gdyby wyboru na aukcji dokonywał więc ekonomista uparcie kalkulujący koszty, uznałby to rozwiązanie za optymalne, choć pewnie wymagające podwojonej liczby roboczogodzin na odbiór — z jednej strony jest przecież prosty do czytania urodny portret, ale z drugiej czeka cały tłum postaci, przycięty przez ciasny kadr obrazu do tego stopnia, że niektórym urwane zostały kawałki twarzy.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Ikona wolności słowa

Stłoczeni z tyłu wychylają się przez ramiona tych na pierwszym planie, wyrzucając na światło dnia jeden i ten sam widok: milczących ust i twarzy, których zacierające się rysy przybierają zagadkowość maski. Czy to jakaś niekompletność obrazu, że jedni mają zaznaczone brwi i powieki, a innym w płaskim owalu wykrojono tylko ciemne dziury zamiast źrenic?

Jeśli założymy, że to malarski szkic, a Nowosielski powielał w nim studium ludzkiej głowy, pytaniem zakłują nas jednak brązowe, niknące w cieniach obrazu pukle włosów, ściągające wzrok na postać chowającą twarz w zgięciu łokcia, kulącą się być może w geście bezradności.

„Grupa osób” opisana jest w katalogu jako „jeden z najbardziej interesujących głosów we współczesnej sztuce polskiej na temat niszczenia indywidualnościw warunkach totalnego reżimu” — głos czytelny i zbudowany z prostych znaków, a jednocześnie niewybijający się przed szereg złożony z cichych prawosławnych świętych, nagich kobiet ściśniętych sznurem i towarzyszących im mężczyzn w garniturach.

Nowosielski złączył ich wspólną malarską formułą, którą wypracował po silnym doświadczeniu estetyki wschodnich ikon, zamykających w sobie bardzo osobliwy nastrój skupienia na sednie, a nie na drobiazgach. Szaty świętych nie układają się w wynaturzone kaskady dekoracyjnych fałd, nie potrzeba też arkadyjskiego pejzażu ani obfitej w plastyczne efekty męki w koronie z cierni — ikona ma być nośnikiem misterium, a dla Jerzego Nowosielskiego tę duchową warstwę można było wydobywać na wierzch nie tylko w przypadku postaci z ewangelii, ale i tych oddychających w tym samym pokoju, dzielących jednakowy zestaw dążeń i problemów. Nieoczywista energia, którą tętnią duszone pragnienia i kulty, kipiała przecież zarówno w stanach, w których cielesny ból mieszał się ze słodyczą, jak i w sytuacji ponurej, kiedy rolę sznura na nadgarstkach pełnił plaster cenzury na ustach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu