- Są chwile, w których należy ograniczyć ryzyko krótkoterminowe ze względu na zbyt duży tłok i naszym zdaniem jest to jeden z takich momentów – głosi raport amerykańskiego banku.
W ubiegłym roku waluty gospodarek wschodzących umacniały się głównie dzięki wysokim stopom procentowym w tych krajach, a także wyraźnemu słabnięciu dolara z powodu oczekiwania na luzowanie polityki pieniężnej w USA oraz zmniejszenia jego udziału w rezerwach. Indeks MSCI walut gospodarek wschodzących wzrósł w ubiegłym roku o 7,5 proc., a ich obligacje denominowane w krajowych walutach dały zwrot prawie 20 proc. Indeks rynków akcji gospodarek wschodzących zwiększył w ubiegłym roku wartość o prawie 40 proc.
Polski złoty jest jedną z walut gospodarek wschodzących, która umacniała się wyraźnie w ubiegłym roku. Od tzw. dnia wyzwolenia w kwietniu, kiedy prezydent Donald Trump ogłosił wprowadzenie w USA ceł wzajemnych, polska waluta umocniła się o 5,5 proc. wobec dolara. W tym roku złoty słabnie jak dotąd o ok. 1,1 proc. Jest jednak wciąż o 11 proc. mocniejszy niż rok wcześniej.
JP Morgan poinformował, że dalszy napływ pieniędzy na początku tego roku spowodował wejście wskaźnika apetytu na ekspozycję na ryzyko walutowe gospodarek wschodzących w obszar wykupienia i znacznie powyżej poziomu uważanego za sygnał sprzedaży.
- Dla nas to wystarczające, aby realizować zyski w perspektywie krótkoterminowej – napisali autorzy raportu banku.
Strategowie JP Morgan podkreślili, że choć wiele głośnych wydarzeń z początku tego roku, jak ostatni konflikt dotyczący Grenlandii, nie miały kluczowego wpływu na ich ocenę perspektyw walut gospodarek wschodzących, to ich kumulacja może to zmienić. Przypomnieli, że w sytuacji dużego tłoku na jednej pozycji inwestorzy mogą być bardziej wrażliwi na pojawiające się nowe informacje niż byliby w innych okolicznościach.
- Biorąc pod uwagę niskie początkowe poziomy zmienności i premii za ryzyko na świecie, ta nerwowość może przełożyć się na krótkoterminową korektę – ostrzegł JP Morgan.
