Kadrowy kompromis w PKO BP

opublikowano: 09-08-2022, 18:32
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Spec od karuzel vatowskich niespodziewanie wkręcił się w karuzelę kadrową w największym banku i wylądował w najważniejszym fotelu. To międzyfrakcyjny kompromis.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • kim jest Paweł Gruza i jakie środowisko go popiera
  • dlaczego Iwona Duda straciła posadę
  • dlaczego Maks Kraczkowski nie został prezesem
  • dlaczego przepadła kandydatura Marcina Eckerta

Taki scenariusza mógłby wymyślić Jerzy Gruza - twórca kultowego serialu „Czterdziestolatek”, o inżynierze, który został dyrektorem. 45-letni Paweł Gruza, w młodości wiceprezes Fundacji Republikańskiej, był już wiceministrem finansów i wiceprezesem KGHM, a teraz został szefem PKO BP. Jest prawnikiem i doradcą podatkowym bez doświadczenia w bankowości. Mimo to dzięki zmianom wprowadzonym dwa lata temu przez KNF może ubiegać się o zgodę nadzoru na objęcie posady prezesa największego banku w kraju, zarządzającego aktywami o wartości 400 mld zł. Zgodnie z przepisami funkcję tę może pełnić m.in. były urzędnik państwowy.

Resort finansów rządzi:
Resort finansów rządzi:
Paweł Gruza jest już drugim urzędnikiem resortu finansów, który został prezesem banku. Szefem Pekao jest Leszek Skiba, jego ministerialny kolega.
FOT.TEDI/NEWSPIX.PL

Sprawny urzędnik fiskusa

Paweł Gruza był całkiem sprawnym urzędnikiem. Walka z karuzelami vatowskimi, uszczelnianie systemu podatkowego to zadania, z którymi skutecznie mierzył się w resorcie finansów. Odpowiadał za zmiany w systemie podatkowym. Stał na czele zespołu ekspertów ściągniętych z rynku przez Mateusza Morawieckiego, który w rządzie Beaty Szydło był wicepremierem i ministrem finansów. Kiedy wicepremier awansował na premiera, wydawało się, że schedę zostawi właśnie Pawłowi Gruzie, bo uchodził on za jego bliskiego współpracownika. Tak się jednak nie stało. Tekę ministra objęła Teresa Czerwińska. Paweł Gruza został w resorcie, ale było jasne, że nie na długo. Powściągliwa nowa szefowa i elokwentny, ekstrawertyczny wiceminister nie mogli znaleźć wspólnego języka.

W sierpniu 2018 r. Paweł Gruza postanowił sprawdzić się w biznesie. Dostał posadę dyrektora od spraw międzynarodowych w KGHM i... zniknął. O ile wcześniej, zarówno w Fundacji Republikańskiej, której był ekspertem, jak i w ministerstwie, często pojawiał się w mediach, o tyle po transferze do Lubina przestał się udzielać na forum publicznym.

Bank zmian

W banku wrzało od miesięcy , a dokładnie od października 2021 r., kiedy Jan Emeryk Rościszewski wskutek presji zrezygnował z posady prezesa miesiąc po tym, jak dostał zgodę nadzoru na jej objęcie.

Następczynią, równie niespodziewaną jak teraz Paweł Gruza, została Iwona Duda. Stało się to tak szybko, że Alior, którym wcześniej kierowała, ledwie zdążył wydać komunikat o jej dymisji. Jej pozycja w nowym banku od początku jednak była słaba. Za jej patrona uchodził wprawdzie Adam Glapiński, prezes NBP, brakowało jej jednak mocnego poparcia bezpośrednio w ekipie rządzącej. Choć do jej nominacji przyczynił się Maciej Łopiński, szef rady nadzorczej banku, potem nie mogła na niego liczyć, bo budował tam własną frakcję z ludzi ściągniętych z PZU (był tam wcześniej szefem nadzoru). Nie miała też oparcia w zarządzie, podzielonym na frakcje i niechętnie patrzącym na szefową wprost kojarzoną z resortem aktywów państwowych, której pojawienie się naruszyło wewnętrzne układy.

Od początku było widać, że na nowej posadzie Iwonie Dudzie nie pracuje się dobrze. Nie udzielała się na formach branżowych, nie rozmawiała z inwestorami, rzadko wypowiadała się publicznie. Znamienna była jej nieobecność podczas debaty prezesów na sopockim Europejskim Kongresie Finansowym. Pani prezes na forum dotarła, ale pilne obowiązki nie pozwoliły jej na udział w ważnej dla sektora dyskusji.

Rotacja zasobów ludzkich

Rynek nieustannie spekulował, że dni Iwony Dudy w banku są policzone. Zimą plotka głosiła, że zastąpi ją Adam Glapiński, jeśli Sejm nie przegłosuje go na prezesa NBP, potem, że Leszek Skiba przesiądzie się na jej miejsce z fotela szefa Pekao. Latem sygnały zwiastujące przesilenie jeszcze się wzmogły. Znamienne było głosowanie rady nadzorczej banku, podczas którego Maciej Łopiński sprzeciwił się wynajęciu firmy zewnętrznej do opracowania strategii, co rekomendowała prezes.

- Niektórzy odebrali to jako votum nieufności wobec pani prezes. W banku zresztą narastało niezadowolenie z powodu braku decyzyjności zarządu – mówi pracownik PKO BP, zastrzegając sobie anonimowość.

Sprawnie w banku szły natomiast zmiany kadrowe. Posady tracili ludzie związani ze Zbigniewem Jagiełłą, byłym prezesem, i kojarzeni z Mateuszem Morawieckim. Dobór następców czasem budził kontrowersje. Przykładowo: szefem bezpieczeństwa został były komendant policji w Katowicach. Dwa tygodnie temu przesunięto go do zarządzania administracją.

Neutralny kandydat

W końcówce ubiegłego tygodnia stało się jasne, że tym razem wieści o zmianie u sterów banków to coś więcej niż tylko pogłoski. W piątek Iwona Duda wzięła urlop od poniedziałku, nie uchroniło jej to jednak przed fatum. W poniedziałek wieczorem Radio Zet podało, że podczas rady nadzorczej zwołanej na wtorek zostanie odwołana prezes banku. O jej fotel ubiegać się miało trzech kandydatów. Tylko jeden został wymieniony z nazwiska - Maks Kraczkowski, szef detalu w PKO BP.

- To nie przypadek, że wyciekło tylko jedno nazwisko – mówi anonimowo pracownik banku.

Jego zdaniem chodziło o „spalenie” kandydata. Najbardziej zależało na tym Ministerstwu Aktywów Państwowych, które nie chce Maksa Kraczkowskiego w fotelu prezesa. Powód? Reprezentuje on inne środowisko w PiS, a ze względu na dobre kontakty w partii byłby szefem banku trudnym do sterowania.

Drugim kandydatem, według naszych informacji, był Marcin Eckert, wiceprezes ds. bankowości korporacyjnej. Do banku trafił w ubiegłym roku, ściągnięty przez Macieja Łopińskiego z PZU, gdzie był dyrektorem biura. Znajomość z szefem rady nadzorczej to jego najmocniejsza karta. Na to, żeby uczynić go prezesem, okazała się jednak za słaba.

Wszystkich przelicytował Paweł Gruza. Kto jest jego patronem? Nasi rozmówcy twierdzą, że jest to kandydat neutralny, wprowadzony do rozgrywki po to, żeby uciszyć walki frakcyjne w banku.

- Nie jest to człowiek Mateusza Morawieckiego. W czasach pracy w Ministerstwie Finansów był raczej kojarzony z frakcją Beaty Szydło, a także Jacka Sasina, obecnego ministra aktywów – mówi były pracownik resortu, zastrzegając sobie anonimowość.

Czy Paweł Gruza doprowadzi do złagodzenia napięć w PKO BP? Z całą pewnością będzie musiał szybko wdrożyć się do pracy. Bank jest w trakcie pisania strategii – nowy szef musi zdecydować, czy założenia mu odpowiadają. W sektorze ostatnio dużo się dzieje. Decyzji wymagają m.in. kwestie związane z wakacjami kredytowymi, kredytami frankowymi i słabymi wynikami, spodziewanymi w najbliższych kwartałach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane