Kartografowie z wojska idą w biznes

Wojskowe Zakłady Kartograficzne przechodzą szybką modernizację i mają mocno zwiększyć zyski. Pracują też nad nową linią biznesową

Przez dekady fundamentem działalności Wojskowych Zakładów Kartograficznych (WZK) było drukowanie map. Gdy dzięki rozwojowi technologii cyfrowych popyt na nie drastycznie spadł, ratunkiem okazały się zlecenia od Centralnej Komisji Egzaminacyjnej (CKE), która zamawiała druk arkuszy egzaminacyjnych dla maturzystów czy gimnazjalistów. Spółka miała stabilne przychody i co roku przynosiła zysk, więc w jej modelu biznesowym niewiele się zmieniało, a nadzorcy z Ministerstwa Obrony Narodowej nie mieli uwag.

SZANSA W ARCHIWUM:
Zobacz więcej

SZANSA W ARCHIWUM:

Wojskowe Zakłady Kartograficzne, którymi kieruje Mariusz Kolankowski, w ostatnich latach opierały przychody na druku arkuszy egzaminacyjnych. Teraz chcą zawojować segment archiwizacji dokumentów. Marek Wiśniewski

Nowe porządki

W grudniu w spółce pojawił się jednak nowy prezes. I nagle okazało się, że koszty działalności mogą być znacznie mniejsze, zyski większe, a potencjał da się lepiej wykorzystać.

— Zaraz po przyjściu do spółki rozpocząłem audyt, bo nieprawidłowości rzucały się w oczy. Niepotrzebnie utrzymywano działalność produkcyjną w prestiżowej lokalizacji w centrum Warszawy. Wytwarzano mapy, których niemal nikt nie kupował, zatrudnienie w segmencie kartografii było nadmierne, a w dodatku spółka wynajmowała od podmiotów trzecich maszyny, które można było taniej kupić na własność, i znacząco przepłacała za materiały do produkcji — mówi Mariusz Kolankowski, prezes WZK.

Biuro zarządu oraz administracja i finanse już przeniosły się do nowej siedziby, która znajduje się na terenie Polskiego Holdingu Obronnego, a niedługo zostaną tam też przeniesione maszyny drukarskie. Skierowano też do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez poprzednie władze WZK.

— 98 proc. przychodów spółki pochodziło od CKE, co samo w sobie jest niebezpieczne, bo to jednak zamówienie publiczne i za każdym razem musieliśmy walczyć o nie w przetargu. W związku z likwidacją sprawdzianów dla szóstoklasistów automatycznie straciliśmy 10 proc. sprzedaży. Zasypiemy jednak tę lukę, zdobywając klientów biznesowych, co już systematycznie się dzieje — mówi Mariusz Kolankowski.

Kierunek: biznes

Spółka zamierza walczyć o klientów komercyjnych tak w ramach usług poligraficznych, jak i nowej dywizji biznesowej, związanej z archiwizacją w formie papierowej, cyfrowej i nośników danych.

— Inwestujemy w unowocześnienie naszej bazy produkcyjnej, a jednocześnie dzięki ograniczeniu kosztów stać nas na uruchomienie nowej działalności. Archiwizacja i cyfryzacja dokumentów pasuje do naszego profilu. Posiadamy unikalne w biznesie Świadectwo Bezpieczeństwa Przemysłowego, wydawane przez odpowiednie służby, które daje nam wiarygodność i naturalną przewagę na tym rynku. Rozpoczynamy intensywne poszukiwanie klientów, zwłaszcza wśród dużych korporacji, obsługujących tysiące konsumentów, które muszą archiwizować różnego rodzaju dokumenty finansowe, umowy i chronić dane osobowe.

Z tą działalnością chcemy wystartować w lipcu i wszystko idzie zgodnie z planem, a nie możemy sobie pozwolić na jakiekolwiek opóźnienia, ponieważ już mamy sporą listę dużych klientów, którzy chcą do nas przenieść swoje archiwa. Do końca tego roku powinniśmy osiągnąć rentowność nowego biznesu — mówi Mariusz Kolankowski.

Według ostatnich danych, dostępnych w KRS, spółka miała w 2015 r. 27,37 mln zł przychodów przy 2,17 mln zł zysku netto. W ubiegłym roku zysk był niższy, bo zawiązano rezerwy na działania restrukturyzacyjne. W tym ma być jednak dużo lepiej.

— Znacznie zredukowaliśmy koszty działalności i wreszcie utworzyliśmy w spółce dział sprzedaży z prawdziwego zdarzenia, dlatego jest już pewne, że w tym roku zysk przekroczy 3 mln zł, a może sięgnąć nawet 4 mln zł — zapowiada prezes WZK.

OKIEM EKSPERTA

Potencjał do rozkręcenia rynku

KONRAD ROCHALSKI

prezes ArchiDoc z Grupy OEX

Rynek archiwizacji danych jest bardzo konkurencyjny, ale od wielu lat dominuje na nim kilku największych graczy. W ostatnich latach żadnemu nowemu podmiotowi nie udało się osiągnąć znaczącej pozycji w branży ze względu na potrzebną infrastrukturę i wysokie koszty stałe, które można sfinansować tylko przy dużej liczbie klientów i skali działania. To potencjalnie bardzo duży rynek. Szacuję, że w Polsce jest przechowywanych około 100 mln pudeł z dokumentami, z czego outsourcowanych jest 10 proc. Z usług firm takich jak nasza korzystają przede wszystkim telekomy, ubezpieczyciele i banki, ale większość urzędów trzyma dokumenty u siebie. Jeśli wejście firmy państwowej w usługi archiwizacji danych rozkręci zamówienia publiczne, to takiej inicjatywie można tylko kibicować, bo jest szansą na powiększenie rynku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kartografowie z wojska idą w biznes