ZA Kędzierzyn ogłosił przetargi na inwestycje. Muszą się rozwijać, a nowego właściciela nie widać.
Niemiecki Petro Carbo Chem (PCC), który walczy o przejęcie ZA Kędzierzyn i ZA Tarnów, jest coraz bardziej zaniepokojony niejasną sytuacją wokół ich prywatyzacji. Ministerstwo Skarbu Państwa chce przesunąć ostateczny termin sprzedaży spółek z 3 listopada na początek grudnia. Jakby tego było mało, zarząd kędzierzyńskich Azotów 26 września, tuż przed finałem procesu, ogłosił przetargi na modernizację wytwórni bezwodnika kwasu ftalowego (BKF) oraz linii do pakowania i załadunku nawozów.
Woda w ustach
Potencjalni wykonawcy projektów otrzymali dwa tygodnie na złożenie ofert. Rozstrzygnięcie przetargów powinno nastąpić w połowie listopada. Jeśli resort skarbu wyegzekwuje od Nafty Polskiej podpisanie aneksu z PCC przesuwającego termin zamknięcia prywatyzacji, inwestor nie będzie miał większego wpływu na wybór wykonawcy.
Przedstawiciele PCC nie chcą oficjalnie wypowiadać się na ten temat. Odmawiają też komentarza w sprawie planowanego przez resort przesunięcia daty finału transakcji.
Lege artis
Tymczasem na modernizację wytwórni BKF jeszcze w tym roku zarząd Kędzierzyna chce wydać 10 mln zł. Inwestycja zakończy się w 2008 r. i pochłonie 37,5 mln zł. Zarząd zakłada, że wydatki pokryje ze środków własnych i kredytu.
— Wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Mamy już zgodę rady nadzorczej, w której zasiada przedstawiciel PCC. Jest on dostatecznie poinformowany o tym, co robimy — mówi Bartłomiej Cząstkiewicz, prezes ZA Kędzierzyn.
Przyznaje jednak, że inwestor zgłaszał zastrzeżenia co do terminów przyjętych w przetargach, ale nie kwestionował inwestycji.
Zdaniem Marka Drac-Tatonia, prezesa Nafty Polskiej, właściciela Kędzierzyna i Tarnowa, czekając na inwestora, firmy muszą jakoś funkcjonować. Jeżeli odbywa się to zgodnie z prawem, wszystko jest w porządku.
Obawy związane z przedłużającym się procesem prywatyzacji wyrażają też trzy organizacje związkowe ZA Kędzierzyn, które nie są przeciwko prywatyzacji i widzą w niej szansę na rozwój firmy i jej bezpieczne funkcjonowanie. Apelują do ministra skarbu o podjęcie decyzji, która „pozwoli te nadzieje i szanse spełnić.”