Amerykańskie indeksy rozpoczęły dzień od niewielkich wzrostów, jednak tuż po otwarciu giełdy zdominowała podaż, gdyż na rynek napłynęły fatalne dane makroekonomiczne. Po dwóch godzinach sesji Dow Jones tracił 0,66 proc., S&P 500 potaniał o 0,37 proc., a Nasdaq 0,06 proc. Skalę przeceny na rynku technologicznej ograniczyły dobre informacje ze spółek.
Amerykański rząd poinformował, że w grudniu deficyt handlowy USA nieoczekiwanie zwiększył się o 10,6 proc. do rekordowego poziomu 44,2 mld dolarów z powodu rosnącego importu i spadku eksportu. Deficyt wymiany handlowej największej światowej gospodarki zdecydowanie przekroczył średnie prognozy analityków, które mówiły o jego niewielkim spadku do 38,8 mld dolarów.
Dodatkowo Departament Pracy podał, że w ubiegłym tygodniu liczba osób ubiegających się po raz pierwszy o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła w USA do 402 tys. z 381 tys. Liczba nowych bezrobotnych ponownie wzrosła ponad 400 tys., co może oznaczać stagnacje na rynku pracy.
Znacznie gorzej zabrzmiała informacja o styczniowym wzroście ceny produkcji sprzedanej przemysłu (Producer Price Index) o 1,6 proc., podczas gdy analitycy spodziewali się wzrostu o 0,5 proc. Skok cenowy był najwyższy od stycznia 1990 roku, co jest szczególnie niepokojące wobec niskich stóp procentowych Fed.
Gracze czekają jeszcze na indeks Philadelphia FED za luty, który zostanie opublikowany o 18:00. Nastroje w sektorze technologicznym poprawił natomiast Merrill Lynch podnosząc swoją opinię o producentach chipów. Wzrostom przewodzi Nextel, piąty na amerykańskim rynku operator komórkowy, który osiągnął znacznie większy od oczekiwań zysk w czwartym kwartale
PK