W powstanie robota na zlecenie KLM zaangażowanych było kilka instytucji, w tym ośrodki badawcze, lotnisko Schiphol w Amsterdamie, firma SME Bluebotics i Komisja Europejska. Kosztów wyprodukowania Spencera KLM nie chce na razie ujawniać, ale wiadomo, że KE dołożyła część funduszy pochodzących z 7. Ramowego Programu Rozwoju Badań i Technologii, którego całkowity budżet wynosi 50 mld EUR.



Budowa robota trwała 3 lata, a okres jego testów na lotnisku Schiphol - 2 tygodnie. W tym czasie asystował on podróżnym KLM przesiadającym się na inne loty, aby nie zgubili się w gąszczu tego wielkiego portu czy łatwiej znaleźli bagaż, miejsce odprawy lub odpowiednią bramkę. Aby skorzystać z jego pomocy wystarczyło, by podróżny przeskanował w Spencerze swoją kartę pokładową.
- Robot jest wyposażony w niezwykle sprawny system nawigacji oparty na dokładnej mapie terminalu. Większość informacji przestrzennych czerpie natomiast z własnych pomiarów dokonywanych na bieżąco za pomocą laserów umieszczonych w oczach. potrafi też identyfikować grupy ludzi i rozpoznawać ich zachowania i emocje. To pozwala mu odpowiednio omijać ludzi oraz kontrolować, czy w danej grupie prowadzonej do bramki nikt nie został w tyle - czytamy w informacji prasowej od KLM.
Linia nie chce jednak jeszcze ujawnić czy robot zakwalifikował się jako nowy pracownik obsługi naziemnej KLM. Informuje, że "pomyślnie przeszedł testy" a ich wyniki będą teraz przekazane do wszystkich jego twórców i "analizowane pod kątem następnych kroków".
