Uwaga! Ostry zjazd. W przyszłym roku rynek przewozów kolejowych może skurczyć się o 6 proc. Światełka w tunelu nie widać.
Kryzys już szarpie kolejowym hamulcem. Niemiecka firma badawcza Progtrans oszacowała przewozy towarowe za Odrą w tym roku. Zapowiada spadek, czy wręcz zjazd dynamiki pracy przewozowej z 7,1 proc. w 2007 r. do 1,48 proc. (najpopularniejszy wskaźnik rynku kolejowego, będący iloczynem masy towaru i odległości, na jaki został przewieziony).
Znacznie gorzej może być w Polsce. Taką prognozę stawia CTL Logistics. Największy krajowy przewoźnik kolejowy szacuje, że w tym roku nasz rynek przewozów skurczy się o 3,5 proc. W przyszłym skutki nadciągającego spowolnienia, które branża już teraz odczuwa, będą jeszcze bardziej bolesne.
— Uważamy, że praca przewozowa zmniejszy się o około 6 proc. — mówi Krzysztof Niemiec z zarządu CTL Logistics.
Powodem jest spadek przewozów ładunków masowych, które przede wszystkim wozi kolej: stali, rud, wyrobów hutniczych i węgla (który stanowi połowę ładunku).
Kryzys uderzy we wszystkich, ale najmocniej może się dostać spółkom przewozowym z grupy PKP. Takie są prognozy prof. Włodzimierza Rydzkowskiego z Katedry Polityki Transportowej Uniwersytetu Gdańskiego. Prywatni jakoś sobie poradzą, bo są mniejsi i elastycznie reagują na zmiany. Już zaczęli restrukturyzować zatrudnienie. W razie problemów mogą też ratować się, upłynniając aktywa, bo przecież każdy z większych przewoźników ma wianuszek spółek, które w razie czego można wystawić na sprzedaż.
— Pesymistycznie zapatruję się natomiast na przyszłość PKP Cargo. Kryzys dopada spółkę, która sama znajduje się w kryzysie — mówi prof. Włodzimierz Rydzkowski.
Mijający rok przewoźnik na pewno zakończy stratą.
— Jesienią widać było pierwsze rezultaty restrukturyzacji. We wrześniu i październiku wypracowaliśmy zysk na sprzedaży, ale przyszedł listopad, kiedy rynek zaczął pikować: nasi kontrahenci ograniczają działalność i tną koszty, co odbija się na naszych wynikach — mówi Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo.
Ciężki rok czeka drugą spółkę z grupy PKP — LHS, która jeździ po szerokim torze, wożąc głównie stal i wyroby hutnicze. W czasie koniunktury przewoźnik świetnie na tym zarabiał. Teraz huty wygaszają piece i LHS z pewnością mocno odczuje spadek zamówień.