Komisarz Kroes chciałaby spotkać się ze stoczniowcami z Gdańska

PAP
28-08-2007, 19:48

Unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes chciałaby spotkać się z robotnikami ze Stoczni Gdańsk, którzy w piątek mają protestować w Brukseli przeciwko ograniczeniu produkcji - poinformował we wtorek PAP jej rzecznik Jonathan Todd.

"Na razie nie wpłynęła żadna prośba o spotkanie, ale chcemy podkreślić, że jeśli wpłynie, to komisarz Kroes będzie bardzo zadowolona, jeśli będzie mogła spotkać się ze stoczniowcami w piątek rano" - przekazał za pośrednictwem PAP rzecznik komisarz Kroes.

W piątek 31 sierpnia, w 27. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli zamierzają demonstrować działacze "Solidarności" ze Stoczni Gdańsk. Chcą protestować przeciwko żądaniu Komisji Europejskiej w sprawie ograniczenia produkcji, co może doprowadzić do upadku stoczni.

Jak informował PAP kilka dni temu wiceszef stoczniowej "Solidarności" Karol Guzikiewicz, do Belgii uda się około 100 osób w dwóch autokarach.

W lipcu br. Komisja Europejska postawiła ultimatum, dając Polsce miesiąc na przedstawienie planów redukcji mocy produkcyjnych Stoczni Gdańsk. KE żąda zamknięcia dwóch z trzech pochylni. Jeśli to nie nastąpi, gdański zakład będzie musiał zwrócić pomoc publiczną, jaką dostał od polskiego rządu po 1 maja 2004 r., czyli po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Może chodzić o kwotę nawet 100 mln zł.

Ministerstwo Gospodarki, udzielając 20 sierpnia Komisji Europejskiej odpowiedzi, uznało, że aby Stocznia Gdańsk była rentowna, potrzebne są dwie pochylnie.

Komisja wciąż analizuje przesłane przez rząd polski dokumenty, a nieoficjalnie w Brukseli mówi się, że KE podejmie decyzję nawet dopiero w drugiej połowie października.

"Jeszcze nie zdecydowaliśmy, kiedy podejmiemy decyzję" - powiedział Jonathan Todd. Zaprzeczył jednak, że na datę ogłoszenia decyzji KE mają wpływ ewentualne wybory parlamentarne w Polsce czy prace na traktatem UE, którego podpisanie przewidziano na 18 października.

KE niechętnie patrzy na pomoc publiczną, ponieważ zakłóca ona konkurencję na unijnym rynku. Zawsze bardzo uważnie bada wsparcie przedsiębiorstw z państwowej kasy, uzależniając - jak w przypadku polskich stoczni - swoją zgodę od radykalnej restrukturyzacji zakładów, która musi być finansowana nie tylko przez dotacje publiczne, ale również przez kapitał prywatny. Efekt zakłócenia konkurencji wynikający z pomocy musi być zrekompensowany redukcją zdolności produkcyjnych.

Inga Czerny (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Komisarz Kroes chciałaby spotkać się ze stoczniowcami z Gdańska