Komisja proponuje 70 mld euro dla Polski w latach 2007-2013

Jacek Safuta
18-02-2004, 21:11

PAP: Komisja Europejska zaproponowała w środę w "Trzecim raporcie o spójności gospodarczej i społecznej" znaczne wsparcie dla nowych członków Unii Europejskiej do 2013 roku. Polska mogłaby liczyć w latach 2007-2013 na ponad 70 mld euro.

Mimo że organ wykonawczy Unii uważa, że biedniejszym regionom i krajom obecnej Unii jeszcze przez wiele lat należy się pomoc w doganianiu najbogatszych, raport zawiera sugestię, żeby w latach 2007-2013 przeznaczyć na ten sam cel w 12 nowych państwach niemal równie wysokie sumy z unijnej kasy, co w 15 starych.

Komisja zaproponowała, aby fundusze strukturalne i spójności dysponowały w tym okresie łączną pulą 336 mld euro. Dla 10 państw przystępujących do Unii w tym roku zarezerwowano by 140 mld euro (42 proc.), dla Bułgarii i Rumunii 22 mld (6,6 proc.), a dla dotychczasowych państw Unii pozostałe 174 mld.

Raport nie zawiera podziału tych sum na poszczególne kraje, ale z wyliczeń opartych na założeniach podobnych do tych, na których opiera się Komisja, wynika, że Polska mogłaby wykorzystać w ciągu siedmiu lat nawet do 73 mld euro.

Zależy to jednak od ewolucji polskiego produktu krajowego brutto, bowiem Komisja uważa, że należy utrzymać limit wsparcia dla każdego państwa członkowskiego na poziomie 4 proc. PKB (wliczając fundusze strukturalne, spójności i osobne środki na rozwój wsi).

Zdaniem Komisji, wszystkie regiony poszerzonej Unii mające PKB na głowę mniejsze niż 75 proc. średniej unijnej powinny nadal otrzymywać dofinansowanie (do 80 proc. wartości projektu) z funduszy strukturalnych na tzw. cel pierwszy.

Pieniądze te przeznacza się obecnie w Unii głównie na szkolenia, edukację, aktywizację zawodową kobiet, wsparcie przedsiębiorczości, infrastrukturę, ochronę środowiska.

Prócz tego krajom o dochodzie do 90 proc. średniej unijnej powinny nadal przysługiwać dotacje z tzw. funduszu spójności, przeznaczane głównie na infrastrukturę transportową (autostrady, lotniska itp.) oraz ekologiczną (oczyszczalnie ścieków itp.).

Cała ta pula przysługiwałaby nowym państwom członkowskim oraz części regionów Grecji, Portugalii, Hiszpanii, Włoch, dawnej NRD i wszystkich terytoriów zamorskich i wyspiarskich Unii.

Prawo do tego rodzaju pomocy straciłaby Irlandia, pewna liczba regionów Hiszpanii, Włoch, dawnej NRD, Grecji, Portugalii, Belgii, a także północ Finlandii i Szwecji.

Niektóre z tych państw stracą prawo do tej pomocy, ponieważ ich dochód i tak już przekroczyłby 75 proc. średniej w Unii 15 państw, inne - wskutek tzw. efektu statystycznego, ponieważ średnia unijna gwałtownie obniży się z powodu przyjęcia naraz znacznie biedniejszych krajów.

Komisja chce złagodzić sytuację "ofiar efektu statystycznego", tworząc dla nich specjalną pulę na "cel pierwszy-bis", żeby wypłacać z niej do 2013 roku tylko nieco mniej niż obecnie.

Regiony i tak już wzbogacone stracą prawo do pieniędzy przeznaczonych na cel pierwszy, ale będą mogły korzystać z puli zarezerwowanej na "cel drugi" (obecnie obejmuje ona regiony wprawdzie stosunkowo bogate, ale przeżywające kłopoty i wzrost bezrobocia wskutek restrukturyzacji itp.).

Ostateczna decyzja o kształcie unijnego budżetu i wspólnych polityk w poszerzonej Unii zapadnie dopiero w 2005 roku z udziałem Polski i podejmą ją przywódcy 25 państw. Prezentując swój raport w Parlamencie Europejskim komisarz UE ds. polityki regionalnej, Francuz Michel Barnier, podkreślił, że poszerzona Unia, jak nigdy dotąd, potrzebuje hojnej polityki regionalnej i strukturalnej, która jest - według niego - najlepszym sposobem realizacji unijnej zasady solidarności.

Barnier zaciekle broni tej polityki i przeznaczanych na nią pieniędzy przed zakusami zarówno tych rządów unijnych, które chcą zamrozić ogólny poziom wydatków Unii do 2013 roku, jak i tych, którzy dążą do przesunięcia tych środków na inne cele.

Te ostatnie rządy uważają, że Unia powinna przeznaczać swój budżet przede wszystkim na ogólną poprawę konkurencyjności i pobudzanie wzrostu gospodarczego poprzez wsparcie najlepszych projektów w zakresie edukacji, badań naukowych, nowych technologii, przedsiębiorczości zarówno w nowych jak i starych państwach członkowskich - bez rezerwowania środków dla najbiedniejszych.

W praktyce dawałoby to uprzywilejowany dostęp do kasy unijnej najwyżej rozwiniętym krajom i regionom z uszczerbkiem dla nowych, na ogół znacznie uboższych.

Z opublikowanego w poniedziałek dorocznego raportu sieci unijnych ekspertów CESifo (koordynowanej przez niemiecki instytut IFO) wynika, że nowi członkowie Unii potrzebują solidnego wsparcia, żeby nadrabiać zaległości rozwojowe wobec strefy euro.

Autorzy raportu wyliczyli, że w 2030 roku dochód na głowę w Polsce będzie sięgał 66,3 proc. średniej dla 12 krajów należących obecnie do strefy euro w porównaniu z 39,4 proc. w 2001 roku.

Najbogatsza w tej chwili w Europie Środkowej Słowenia będzie miała w 2030 roku 84,1 proc. średnie dla strefy euro (wobec 71,5 w 2001 roku), a Czechy 78,5 proc. (w 2001 roku 61,4 proc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Safuta

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Komisja proponuje 70 mld euro dla Polski w latach 2007-2013