Spółka negocjuje nabycie pakietu kontrolnego w łódzkiej drukarni LCL. Decyzję ma podjąć w ciągu miesiąca.
Poligraficzna spółka od kilkunastu miesięcy szuka firm do przejęcia. Była blisko nabycia od skarbu Olsztyńskich Zakładów Graficznych, ale ministerstwo odstąpiło ostatecznie od sprzedaży tej firmy. Teraz Kompapowi udało się podpisać list intencyjny w sprawie nabycia przynajmniej 60 proc. akcji łódzkiej firmy LCL, która działa w tym samym segmencie. Na podjęcie ostatecznej decyzji o zakupie dał sobie 30 dni.
— Sprawdzamy dokumenty. Jeśli wszystko będzie w porządku, będziemy finalizować transakcję — mówi Waldemar Lipka, prezes Kompapu.
LCL pod względem obrotów jest większy od giełdowej spółki — w ubiegłym roku miał 35,6 mln zł przychodów, podczas gdy ona wypracowała 21,7 mln zł. Nie jest jednak rentowny — miał około 3 mln zł straty netto.
— Wydaje nam się atrakcyjny: sporo inwestował w park maszynowy, ma dobrą kadrę. A przez to, że jest w trudnej sytuacji, możemy go stosunkowo tanio kupić. W naszej opinii to dobra okazja — wyjaśnia Waldemar Lipka.
Dodaje, że ma doświadczenie w "wyprowadzaniu firm na prostą": gdy wraz ze swoją spółką Grand inwestował w Kompap, giełdowa firma notowała kilkumilionową stratę netto, a w ubiegłym roku wypracowała 4 mln zł zysku.
Jeśli strony się dogadają, Kompap obejmie nową emisję LCL. Zamierza zainwestować około 2 mln zł. Pienią- dze na przejęcia ma jeszcze z emisji akcji z prawem po- boru, którą przeprowadził w 2007 r.