Koniunktura słabnie, PGD jedzie dalej

PJ
opublikowano: 03-10-2008, 00:00

Wielomarkowe salony aut (przynajmniej na razie) nie robią kariery. Nie przejmuje się tym PGD, który rusza z kolejną inwestycją.

Wielomarkowe salony aut (przynajmniej na razie) nie robią kariery. Nie przejmuje się tym PGD, który rusza z kolejną inwestycją.

Już za kilka miesięcy w Warszawie ruszy nowy salon wielomarkowy. Inwestorem jest krakowska Grupa PGD, największy krajowy diler samochodów. Wartość inwestycji wynosi 8-9 mln zł.

— Obiekt będzie gotowy na przełomie I i II kwartału przyszłego roku — zapowiada Wojciech Kordalewski, dyrektor regionu mazowieckiego PGD.

Placówka powstaje tuż obok działającego od kilku lat Centrum Motoryzacyjnego Toruńska, należącego do PGD. Firma sprzedaje tam auta marek: Ford, Fiat, Nissan i Suzuki. Szykuje się także do uruchomienia salonu luksusowej japońskiej marki Infiniti. W nowym obiekcie sprzedawane będą cztery kolejne marki. Jakie? Firma na razie ujawnia nazwę tylko jednej z nich.

— Mamy podpisane listy intencyjne z dwiema firmami. Jedną z nich jest Mitsubishi — przyznaje Wojciech Kordalewski.

Przedstawiciele tej japońskiej marki nie ukrywają, że salony wielomarkowe mają zalety. Z reguły przyciągają więcej klientów niż placówki, gdzie diler wystawia auta tylko z jednej stajni.

— Najważniejsze jest to, że PGD to partner, z którym od kilku lat współpracujemy w Bielsku-Białej. To największy w kraju diler i jest w stanie sprzedawać dużo aut — twierdzi Arkadiusz Tomala, dyrektor zarządzający firmy MMC Car Poland, dystrybutora aut marki Mitsubishi w Polsce.

Zdaniem ekspertów, salony wielomarkowe w Polsce to jedna z niewielu pozytywnych zmian, które przyniosło rozporządzenie Komisji Europejskiej o liberalizacji rynku motoryzacyjnego w Europie. Nie powstało ich jednak w kraju zbyt wiele.

— Koszt ich uruchomienia jest bardzo wysoki, a poza tym bardzo trudno jest spełnić standardy obsługi kilku producentów naraz — mówi Wojciech Drzewiecki, prezes firmy Samar, monitorującej krajowy rynek motoryzacyjny.

Przyznaje jednak, że gdyby nie unijne rozporządzenie, budowanie sieci dilerskiej w Polsce przez niektóre firmy, na przykład Mazdę, trwałoby zbyt długo. Japończycy, którzy niedawno powrócili nad Wisłę z oficjalną sprzedażą aut, od razu większość sieci oparli na umowach z dilerami innych marek.

— Salony wielomarkowe nie rozwijają się zbyt dynamicznie, ale to głównie wynik zastoju całego polskiego rynku motoryzacyjnego. Jeśli sprzedaż się ożywi, powstanie ich więcej. Dla dilera więcej marek to mniejsze ryzyko i szansa na sprzedaż większej liczby aut — przekonuje Arkadiusz Tomala.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PJ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu