Konkurenci ratują polską wieprzowinę

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2014-07-15 00:00

Marże stopniały, ale eksport się nie załamał. Większa sprzedaż na rynki unijne częściowo rekompensuje wschodnie embargo

Wieprzowej katastrofy w wyniku wykrycia wirusa afrykańskiego pomoru świń i wprowadzenia embargo przez naszych największych odbiorców udało się uniknąć. Eksport po czterech miesiącach 2014 r. jest tylko o 10 proc. niższy niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

POD GÓRKĘ: Konsumenci stopniowo rezygnują z wieprzowiny na rzecz drobiu. W ubiegłym roku przeciętny Polak zjadł jej średnio aż o 3 kg mniej niż rok wcześniej. Wykrycie u padłych dzików wirusa ASF nie poprawiło atmosfery, choć jest niegroźny dla ludzi. [FOT. BS]
POD GÓRKĘ: Konsumenci stopniowo rezygnują z wieprzowiny na rzecz drobiu. W ubiegłym roku przeciętny Polak zjadł jej średnio aż o 3 kg mniej niż rok wcześniej. Wykrycie u padłych dzików wirusa ASF nie poprawiło atmosfery, choć jest niegroźny dla ludzi. [FOT. BS]
None
None

— Najważniejsze rynki pozostają dla nas zamknięte. W 2013 r. do Chin, Rosji i na Białoruś trafiło odpowiednio 12, 8 i 10 proc. naszego eksportu nieprzetworzonej wieprzowiny. W tych okolicznościach spadek o około 13 tys. ton do prawie 120 tys. ton [wstępne dane resortu finansów — red.] należy postrzegać pozytywnie — uważa Grzegorz Rykaczewski z banku BGŻ.

Udało nam się znacznie zwiększyć sprzedaż na rynki unijne. BGŻ podaje, że w pierwszych miesiącach tego roku najwięcej polskiej wieprzowiny trafiło do Włoch (17 tys. ton — wzrost o 4 proc.), Niemiec (13 tys. ton — wzrost o 62 proc.) i na Słowację (12 tys. ton — wzrost o 33 proc.).

Sprytni konkurenci

Sceptycznie do tych wyników podchodzi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.

— Rzeczywiście zwiększył się eksport na rynki europejskie, ale to dlatego, że inne kraje sprzedają więcej tam, gdzie my nie możemy. Same nie były w stanie tak szybko zwiększyć produkcji, więc kupują naszą wieprzowinę na własne potrzeby, a wywożą swoją. Jednak rynki azjatyckie, w tym rynek rosyjski, oferują zdecydowanie wyższe marże. To, co sprzedaliśmy w większej ilości do UE, pozwoliło nam utrzymać miejsca pracy, ale nie zapewniło zysków umożliwiających stabilny rozwój — komentuje Witold Choiński.

Wymuszona ekspansja

Adam Zdanowski, współwłaściciel Wierzejek, przyznaje, że w jego firmie skoncentrowanej wcześniej na rynkach wschodnich eksport stanowi obecnie 15 proc. obrotu wobec 30 proc. w zeszłym roku. — Rynki zachodnie mieliśmy nie do końca rozpoznane, więc teraz staramy się na nich rozwijać, ale daleko nam do wyników finansowych, jakie uzyskiwaliśmy na Wschodzie. Zaistnienie w nowym kraju to kwestia półrocznych, a nie 2-3 miesięcznych negocjacji — twierdzi Adam Zdanowski. Witold Choiński przypomina, że nie cała Azja jest dla nas zamknięta. Możemy handlować m.in. z Hongkongiem.

— Na razie jest to jednak zbyt mały odbiorca, by widać go było w globalnych statystykach — dodaje szef Polskiego Mięsa.

Zdaniem Grzegorza Rykaczewskiego, zniesienie w czerwcu ukraińskiego embargo, choć nie zmieni diametralnie sytuacji branży, powinno być pozytywnym sygnałem.

— Sprzedawaliśmy tam 4,5 proc. eksportowanej wieprzowiny, a spośród największych unijnych eksporterów embargo objęło jedynie Polskę. W efekcie polskie przedsiębiorstwa planujące sprzedaż na rynek ukraiński muszą liczyć się z konkurencją z innych państw UE, które w tym czasie były aktywne — dodaje Grzegorz Rykaczewski.

Coraz wyższe są też ceny żywca wieprzowego. — Po znacznej obniżce krajowych cen na początku br., wywołanej pojawieniem się w Polsce wirusa ASF, od połowy marca obserwujemy stopniowy wzrost. Średnia cena kilograma żywca wieprzowego na rynku krajowym w trzecim tygodniu czerwca była o 5,5 proc. niższa niż w analogicznym okresie 2013 r. — mówi ekspert BGŻ.

42 tys. ton - tyle nieprzetworzonego mięsa trafiło w ciągu czterech miesięcy 2014 r. do nowych największych odbiorców polskiej wieprzowiny — Włoch, Niemiec i Słowacji.