Kontrakty nie wygasły, a WIG20 już harcuje

Jakub Ozdowski
opublikowano: 2008-12-18 00:00

Po udanym otwarciu WIG20 poszedł w dół. Mimo to do 15.00 nie wyróżniał się specjalnie na tle europejskich wskaźników. Okazało się, że to była cisza przed burzą. Dwa wydarzenia zdecydowały, że indeks największych spółek zakończył sesję na 4-procentowym minusie — komunikat KNF o skutkach transakcji opcyjnych i — oczywiście — fixing. Dużo lepiej wypadły indeksy niemieckie, francuskie i brytyjskie.

Już po kwadransie karty na GPW rozdawali sprzedający. Szybko okazało się, że to nie jest ten dzień, w którym WIG20 osiągnie 1,9 tys. pkt. Nic podobnego. Kupujący próbowali walczyć, ale bez skutku. Do pierwszego załamania nastrojów doszło po publikacji raportu Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Tuż po godzinie 15.00 WIG20 gwałtownie zjechał o 30 pkt (ponad 1 proc.). KNF przedstawiła wstępne szacunki strat krajowych firm na opcjach walutowych. Zwróciła uwagę na banki (szczegóły s. 4-5). Po tych informacjach natychmiast w dół poszły notowania większości instytucji finansowych z GPW.

Na dogrywce było jeszcze gorzej. WIG20 stracił kolejne 30 pkt. Mocno staniały dwa największe polskie banki, które ściągnęły w dół główny indeks GPW na fixingu. PKO BP stracił 6,5 proc., a Pekao poleciał w dół aż o 6,7 proc. Najmocniej staniał jednak KGHM, o 8,5 proc. Mocno staniała też miedź, zjeżdżając poniżej 3 tys. USD za tonę. To najniższa cena od ponad 4 lat.

Polscy inwestorzy znów zostali wystawieni na ciężką próbę. Musieli obserwować, jak ich główny indeks wlecze się w europejskim ogonie. Frustracja jest ogromna, bo liderem w środę był węgierski indeks BUX, zyskując aż 7,5 proc. Tymczasem to węgierska gospodarka najbardziej ucierpiała przez kryzys finansowy. Tamtejszy indeks otrzymał wczoraj największe wsparcie od rafineryjnego MOL, który poszybował w górę o 15 proc. Notowaniom spółki pomogły spekulacje, że 7-procentowym pakietem jej udziałów interesuje się bliżej nieznany inwestor z Bliskiego Wschodu.

Na GPW nie zabrakło jednak spółek, na których można było zarobić. NFI Midas, fundusz kojarzony ze znanym inwestorem Romanem Karkosikiem, zyskał 7,8 proc. Centernet, spółka zależna Midasa, zawarła z Comarchem umowę na wdrożenie i obsługę systemu obsługi klienta wartą około 30 mln zł.

Jakub Ozdowski