
Na razie wydaje się, że inwestorzy tym razem przybrali pozę optymistycznego wyczekiwania co sugeruje rosnąca wycena kontraktów terminowych na indeksy amerykańskich giełd.
Około godziny 13:30 na dwie godziny przed otwarciem handlu na rynku kasowym futures na wskaźnik Dow Jones IA drożały o 0,92 proc. Te na indeks S&P500 zyskiwały 1,26 proc. zaś na Nasdaq 100 rosły o 1,80 proc.
Gracze nieco się uspokoili po ostatnich tąpnięciach na rynkach akcji. Stabilizację nastrojów potwierdzać może zejście tzw. indeksu strachu (VIX) z rocznego szczytu, co przełamało serię sześciu z rzędu wzrostów.
Wzrostu akceptacji ryzyka dowodzi też spadek notowań złota, które uważane jest za bezpieczną przystań w okresach zawirowań na rynkach.
Wzrosła za to ponownie rentowność obligacji, w tym benchmarkowych 10-latek do 1,78 proc. choć tym razem zwyżka jest symboliczna.
W środę kończy się dwudniowe posiedzenie amerykańskich władz monetarnych, po którym odbędzie się konferencja przewodniczącego Fed, Jerome Powella. I co do wyników obrad głosy są podzielone. Część inwestorów oczekuje, że Fed będzie starał się pokazać, że panuje nad sytuacją, jest w stanie przejąć kontrolę nad inflacją i zasugeruje wyważone działania, które nie będą „szokować” gospodarki i rynków. Inna część obserwatorów uważa z kolei, że Rezerwa Federalna może przyznać się, że popełniła błąd zbyt długo „tolerując” wysoką inflację i zasygnalizować szybkie i mocniejsze w swojej skali niż zakładano działania. Jak choćby wyższą niż się do tej pory prognozowało pierwszą, marcową podwyżkę stóp procentowych.
Oprócz Fed, w środowym kalendarium jest tylko jeden ważny odczyt makroekonomiczny. Chodzi o grudniową sprzedaż nowych domów. Oczekuje się jej niewielkiego wzrostu do 759 tys. w ujęciu annualizowanym.
Z kolei na rynek ropy wpływ może mieć raport EIA o zmianie zapasów ropy w USA, prognozy mówią o spadku o 400 tys. baryłek.