Wysokie obroty pojawiły się już przed południem, kiedy zmiany cen akcji nie
były duże. Najchętniej inwestorzy wymieniali się akcjami KGHM i Pekao, na które
przypadła prawie połowa obrotów z całego WIG20.
W przekroju całego dnia
indeks przebywał w pobliżu wczorajszego zamknięcia, w końcówce notowań - przed
15-tą - wyraźniejszą przewagę osiągnęli kupujący. Trudno uzasadnić harmonogram
ich działań publikacjami makroekonomicznymi. Co prawda - jak podał NBP - zamiast
oczekiwanego deficytu mieliśmy w lutym nadwyżkę obrotów bieżących, ale decydował
o tym napływ środków unijnych. I choć eksport rozwijał się nadal szybko, to
jeszcze szybciej import. Zatem saldo obrotów towarowych nie będzie już
korzystnie wpływać na dynamikę PKB, a biorąc pod uwagę warunki pogodowe w I
kwartale, dynamika ta może okazać się słabsza od oczekiwań rynkowych. No, ale
będzie też dotyczyła historii, a nie przyszłości, która rynki interesuje
najbardziej.
USA także pogłębiły w lutym deficyt handlowy do 39 mld USD, ale
nie była to wiadomość szokująca. Mimo to, indeksy przy Wall Street zaczęły dzień
od spadków. Ponieważ również na parkietach europejskich obserwowaliśmy
niewielkie spadki indeksów, GPW ponownie wypada na ich tle jako jeden z
najsilniejszych dziś rynków (wyjąwszy parkiety azjatyckie i praski). Nie łatwo
znaleźć uzasadnienie takiego stanu rzeczy, ale skoro trend trwa, niewielu
znajdzie się takich, którzy będą potrafili wyznaczyć moment jego zakończenia,
mimo licznych wątpliwości, co do zasadności kontynuacji wzrostów.
Euro dziś nieznacznie cofnęło się wobec dolara, realizacji zysków doświadczył także złoty - dolar podrożał o 0,6 proc., euro o 0,5 proc., a frank o 0,8 proc.
Na rynku surowcowym obserwowaliśmy silną przecenę ropy, która potaniała dziś o 1,8 proc. do 82,7 USD w NY. To najniższe notowanie od 31 marca. O 0,7 proc. potaniało złoto, a o 0,3 proc. miedź.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ: Emil Szweda, Open Finance