Kosztowne odkładanie na później

Janusz Lewandowski, europoseł Platformy Obywatelskiej
opublikowano: 25-04-2008, 00:00

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej

Nowy prywatyzacyjny plan 4-letni powinna uzupełniać reprywatyzacja. Zaś nowe przymiarki do reprywatyzacji potwierdzają ponad wszelką wątpliwość, że jesteśmy globalną wioską, w której sprawy krajowe i międzynarodowe splatają się w jedno. W latach 90. próby zwrotu zagrabionej własności inspirowane były w kraju. Dziś napędza je zagranica — obietnice złożone przez premiera w USA i Izraelu, śledzone z uwagą w innych krajach.

Kiedyś żelazną regułą w projektach reprywatyzacji było polskie obywatelstwo w momencie utraty mienia, ale także realna, dzisiejsza więź z krajem, zwana w naszym slangu domicylem. Słyszało się wprawdzie o zagranicznych roszczeniach, ale sprawa była krajowa.

Minął czas takich rozwiązań, wedle zasady „wolnoć Tomku w swoim domku”. Unia Europejska pozostawia kwestie własnościowe poszczególnym krajom, ale zarazem sprzeciwia się wszelkiej dyskryminacji. Sprawy się skomplikowały. Dawni właściciele, a raczej ich spadkobiercy, rozsiani po świecie, zwietrzyli szansę. Im szersza klientela reprywatyzacji, tym mniejsza skala indywidualnych rekompensat, znośna dla kraju zadłużonego na 511 mld zł. Najbardziej stratni mogą być mieszkańcy Polski, którzy przez 50 lat żyli w kraju, niepozwalającym się dorabiać. Rachunek za to powinni wystawić wszystkim tym, którzy blokowali i wetowali wtedy, gdy reprywatyzację można było zrobić po swojemu. Podobnie jak w sporze z Eureko o PZU i wielu innych sprawach — czas to pieniądz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski, europoseł Platformy Obywatelskiej

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu