Kosztowne ustawy zatrwożyły gminy

26-01-2016, 22:00

Pierwsze od czasu powołania nowego gabinetu posiedzenie Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego potwierdziło, że oba konstytucyjne filary władzy państwowej prowadzą dwa monologi, a nie dialog

Symbolem uznania się przez władzę centralną za zdecydowanie nadrzędną było już sejmowe exposé premier Beaty Szydło, w którym samorząd terytorialny praktycznie… nie zaistniał.

Zobacz więcej

Beata Szydło Marek Wiśniewski

Było to tym bardziej zdumiewające, że przecież obecna szefowa rządu w ogóle zaczęła działalność publiczną w 1998 r. jako burmistrz miasta i gminy Brzeszcze, ponownie wybrana w 2002 r. bezpośrednio przez mieszkańców. I właśnie stamtąd wypłynęła w 2005 r. na szerokie wody poselskie. Być może powodem tego charakterystycznego odcinania się od korzeni jest okoliczność, że pani burmistrz nie za dobrze wychodziło planowanie rocznych gminnych budżetów. Dochody zdarzało się przestrzeliwać i w górę, i w dół — ale wydatki okazywały się niedoszacowane…

Według Beaty Szydło obecnie absolutnie najważniejszym programem, do którego realizacji rząd wciąga gminy, to „Rodzina 500 plus”. Określiła to wspólnym wyzwaniem, którego powodzenie zależy od rządowo/samorządowej współpracy. Projekt ustawy po konsultacjach zostanie realnie przyjęty przez Radę Ministrów w lutym, hipotetycznym terminem wejścia jej w życie jest 1 kwietnia.

Na szczęście premier dodała, że związane z programem ogromne zadania organizacyjne i finansowe zrzucone na gminy, a konkretnie na ośrodki pomocy społecznej, otrzymają niezbędne wsparcie finansowe. Wielokrotnie ciężko doświadczeni wójtowie/burmistrzowie uwierzą, gdy zobaczą nie tyle opublikowaną ustawę, ile konkretne pieniądze na kontach. Podobno mają znaleźć się fundusze na zatrudnienie nowych urzędników, ale na pewno nie na początku. Zaglądanie do nowych Dzienników Ustaw z zasady wywołuje głęboki stres samorządowców, bo czytając nowe przepisy, od razu liczą topnienie ich pieniędzy na inwestycje.

Samorząd tym bardziej jest zaniepokojony, że tydzień temu jego reprezentanci nie usłyszeli konkretów od Pawła Szałamachy, ministra finansów.

Tematem spotkania 18 stycznia były rekompensaty za stopniowe podwyższanie kwoty wolnej od podatku, zapowiedzianej w kampanii wyborczej i obecnie forsowanej w Sejmie przez prezydenta Andrzeja Dudę. Organizacje samorządowe wyliczyły, że dochody jednostek, przede wszystkim gmin, z odpisów PIT zmaleją rocznie o co najmniej 7 mld zł. W projekcie prezydenckim nie ma ani słowa na temat źródeł rekompensat, cały pozytywny efekt opiera się na zwiększeniu konsumpcji, ale przecież to zwiększy dochody z… VAT, z czego gminy i powiaty nie dostaną ani grosza. Samorządy oczekują uczciwego i sprawiedliwego zwiększenia procentowych udziałów we wpływach z PIT.

Minister jednak wyklucza pełną rekompensatę w postaci większych odpisów i przekierowuje gminne nadzieje znowu na… program „Rodzina 500 plus”. Ponoć gminy i powiaty mogą liczyć na jego pozytywny efekt w postaci ogólnego podniesienia się poziomu zamożności społeczeństwa, co zmniejszy liczbę mieszkańców pobierających świadczenia z pomocy społecznej. Wójtowie/ burmistrzowie z tej misternej konstrukcji finansowej rozumieją tyle, że świstak siedzi i zawija sreberka…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kosztowne ustawy zatrwożyły gminy