Ze wszystkich stron wciąż pobrzękują natomiast nożyce polityczne. W tym tygodniu akceptacją KPO zajmie się najpierw Parlament Europejski, a potem nasz krajowy – Sejm rozpatrzy poprawki Senatu do ustawy o Sądzie Najwyższym i trafi ona na podpisowe biurko Andrzeja Dudy. Wtorkowa debata w Strasburgu zapowiada się przedziwnie, albowiem za kompromis ostro będzie rozliczana… KE. Pogłoski o jakimś tam planie wotum nieufności wobec unijnego gabinetu to oczywiście mrzonki, ale sytuacja naprawdę nietypowa.
U nas obóz rządzący koncentruje się na głosowaniach w sprawie odrzucenia poprawek Senatu. Wszystkie znaki na sejmowym niebie oraz ziemi wskazują, że skończy się jak zawsze – PiS wsparte kilkoma wasalami znajdzie większość bezwzględną do przełamania uchwały Senatu, oczywiście pod warunkiem stuprocentowej obecności oraz skoncentrowania się klubu. Jak przed każdym sejmowym przesileniem ożywiają się medialnie przystawki PiS. Na przykład Zbigniew Ziobro nagle bardzo zainteresował się cenami węgla, oczywiście nie jako minister sprawiedliwości, lecz lider wrażliwej Solidarnej Polski. Ożywił się także Paweł Kukiz, który stwierdził, że jeśli PiS do końca roku nie zrealizuje kilku jego punktów wyborczych, to on zrywa współpracę. Ale to dopiero w przyszłości, na razie potulnie wesprze prezesa. Ustawa sądowa trafi do Dziennika Ustaw w kształcie, jaki wykłóciła wewnętrznie ekipa rządowa.

