X Charytatywny Bal Dziennikarzy, który odbył się 5 kwietnia, stanowił suplement do wyjątkowo krótkiego karnawału.
Jubileusz imprezy, organizowanej od 1998 r. przez nonprofitową fundację dziennikarską, nie zmieścił się w tegorocznym karnawałowym grafiku Politechniki Warszawskiej. Organizatorzy woleli przełożyć bal na wiosnę, podtrzymując tradycję auli — niż tułać się po hotelach. W przeszłości dwa razy tak się zdarzyło i był to raczej kiepski pomysł.
Tegoroczny bal zgromadził ponad 800 uczestników, w zdecydowanej większości ze sfery mediów. Taka frekwencja to ostatnio standard, w szczytowym okresie popularności bywało nas 1200, ale czuło się to na parkiecie. Będący charytatywną cegiełką bilet zwykły kosztował 180 zł, a z miejscówką przy stoliku — 350 zł. Cegiełki oraz wpłaty sponsorów przyniosły szacunkowy dochód 150 tys. zł. Pieniądze te zostaną przeznaczone na wsparcie najbiedniejszych rodzinnych domów dziecka oraz dofinansowanie izby przyjęć w Centrum Zdrowia Dziecka. Przez dziesięć lat fundacja przekazała potrzebującym ponad 2 mln zł.
Na początku balu polscy dziennikarze kolejny raz uhonorowali narody walczące o wolność. Dwa lata temu gościliśmy dziennikarki z Białorusi, a teraz — delegację diaspory tybetańskiej.
Dawniej atrakcją balu bywał kabaret z udziałem polityków. Ponieważ ich codzienna kreatywność przerosła wyobraźnię scenarzystów — organizatorzy z nich zrezygnowali. Za to puenty doczekała się największa polityczno-medialna zagadka roku 2007 — minister Janusz Kaczmarek z ekranu symbolicznie przekazał swój krawat, zaginiony podczas gry terenowej na 40. piętrze hotelu Marriott. Krawat zmaterializował się na szyi Romana Osicy, lidera dziennikarskiej kapeli „Poparzeni Kawą Trzy”. Przed nią do tańca przygrywał zespół „Raz Dwa Trzy”. A później rozpoczęło się disco, trwające do białego rana.
