Kruk leci do inwestorów

Katarzyna Latek
07-04-2011, 00:00

Windykator szykuje ofertę o wartości nawet 400 mln zł. Enterprise Investors zostawi sobie co najmniej 25 proc.

Windykator szykuje ofertę o wartości nawet 400 mln zł. Enterprise Investors zostawi sobie co najmniej 25 proc.

Komisja Nadzoru Finansowego dała zielone światło dla oferty publicznej największej polskiej spółki windykacyjnej. Według nieoficjalnych informacji "Pulsu Biznesu", z nowej emisji spółka chce uzyskać około 50 mln zł. Według szacunków analityków, Kruk wart jest ponad 700 mln zł. Największy akcjonariusz — fundusz Enterprise Investors (EI) — po ofercie chce zachować co najmniej 25 proc. udziałów (obecnie ma około 80 proc., pozostałe akcje ma Piotr Krupa, prezes i założyciel spółki). Jeśli EI sprzeda maksymalną liczbę akcji, zgarnie około 350 mln zł.

W 2003 r. za 70 proc. spółki zapłacił 12 mln USD. Potem odkupił 8 proc. od jednego z założycieli, a w 2004 r. dokapitalizował firmę 10 mln USD.

— Spółka będąc już wtedy liderem rynku miała dwóch znaczących klientów, dla których prowadziła windykację na zlecenie. Nie kupowała wtedy portfeli — mówi Dariusz Prończuk, partner EI i szef rady nadzorczej Kruka.

Szybko się jednak rozwijała.

— Jednym z powodów, dla których zainwestowaliśmy w Kruka, był fakt, że podzielaliśmy zdanie założyciela, że przyszłość leży w zakupach portfeli. Opłaciło się. Dzisiaj spółka jest największym podmiotem w branży na polskim rynku — podkreśla Dariusz Prończuk.

Moment częściowego wyjścia z inwestycji w Kruka fundusz wybrał ostrożnie.

— Tak jak w przypadku innych inwestycji, decydujemy się na to w momencie, gdy spółka jest już dojrzała, ale ma jeszcze duży potencjał do wzrostu. Kruk jest właśnie na tym etapie. Nie chcemy sprzedawać całego pakietu — mówi partner w EI.

EI zdecydował się upublicznić spółkę, chociaż mógł sprzedać ją inwestorowi strategicznemu.

— Właściwie każdy duży zagraniczny podmiot, który myślał o wejściu do Polski składał nam propozycję — przyznaje Dariusz Prończuk.

Jest optymistycznie nastawiony do perspektyw rozwoju rynku zarządzania wierzytelnościami. Liczy też, że duży sukces, który spółce udało się odnieść w Rumunii, uda się powtórzyć na innych rynkach — takich jak Czechy czy Węgry. Prace nad wejściem do kolejnych krajów Europy Środkowej są już zaawansowane.

— Po wynikach w Rumunii widać, jak słuszna była to decyzja — podkreśla Dariusz Prończuk.

Kruk idzie na giełdę, bo potrzebuje gotówki. Właściciele spółki spodziewają się, że rynek wierzytelności będzie bardzo szybko rósł w następnych 2-3 latach. Kruk obecnie ma dwa podstawowe filary działalności — windykacja na zlecenie i inwestycje w wierzytelności, kupowane głównie od banków. Właśnie na inwestycje potrzebuje pieniędzy od inwestorów giełdowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kruk leci do inwestorów