Globalna gospodarka przygotowuje się obecnie na okres długotrwałej zmienności, podczas gdy ruch tankowców przez strategiczną Cieśninę Ormuz niemal całkowicie zamarł po serii ataków na jednostki handlowe oraz kluczową infrastrukturę rafineryjną.
Paraliż strategicznego szlaku i morska strefa ostrzegawcza
Sytuacja w Cieśninie Ormuz, przez którą każdego dnia przepływa około 1/5 światowego zapotrzebowania na ropę naftową i skroplony gaz ziemny, stała się krytyczna po przekształceniu uderzeń USA i Izraela w pełnoskalowy konflikt regionalny. Chociaż władze w Teheranie utrzymują, że szlak wodny pozostaje formalnie otwarty, jednoczesne przyznanie się do niedzielnych ataków na 3 tankowce wywołało natychmiastową reakcję armatorów. W obawie przed zniszczeniem mienia i utratą życia załóg, większość firm transportowych wstrzymała rejsy przez to wąskie gardło, szczególnie po ogłoszeniu przez Stany Zjednoczone specjalnej morskiej strefy ostrzegawczej. Ten faktyczny paraliż żeglugi odcina rynki od kluczowych dostaw, co wywołuje panikę wśród inwestorów i zmusza do gwałtownej rewizji prognoz cenowych.
Ataki dronów na saudyjskie rafinerie i kryzys paliwowy
Równolegle z blokadą morską doszło do poważnego incydentu w Arabii Saudyjskiej, gdzie gigant Saudi Aramco został zmuszony do wstrzymania prac w rafinerii Ras Tanura po uderzeniu dronów. Obiekt ten, będący jedną z największych instalacji tego typu w kraju, posiada zdolność przetwarzania 550 000 baryłek ropy dziennie, a jego wyłączenie z eksploatacji bezpośrednio uderzyło w rynek produktów gotowych. W efekcie kontrakty terminowe na olej napędowy wzrosły aż o 20 proc., co zwiastuje ogromne problemy dla sektora transportowego i lotniczego. Eksperci z Goldman Sachs zauważają, że przez Cieśninę Ormuz przepływa aż 9 proc. światowej podaży oleju napędowego oraz 18 proc. paliwa lotniczego, co czyni obecne zakłócenia wyjątkowo bolesnymi dla globalnej logistyki.
Czy cena baryłki osiągnie 120 dolarów?
Analitycy czołowych instytucji finansowych prześcigają się w szacowaniu skali nadchodzącego kryzysu, wskazując na różne scenariusze rozwoju wydarzeń. Citigroup podniosło swoją krótkoterminową prognozę dla ropy Brent do 85 dolarów, dopuszczając jednak skok aż do 120 dolarów, jeśli regionalna infrastruktura naftowa stanie się celem kolejnych ataków, co oceniono na 20 proc. prawdopodobieństwa. Z kolei eksperci z Rystad Energy oraz RBC Capital Markets ostrzegają, że utrzymanie blokady Cieśniny Ormuz przez okres dłuższy niż kilka dni nieuchronnie wywinduje ceny do poziomu 100 dolarów za baryłkę. Goldman Sachs szacuje, że obecna premia za ryzyko wliczona w cenę surowca wynosi już około 18 dolarów, co odpowiada rynkowym obawom o całkowite wstrzymanie ruchu tankowców na okres 6 tygodni.
Granice wytrzymałości OPEC+ i ryzyko wstrzymania produkcji
Mimo że kraje OPEC+ posiadają wolne moce produkcyjne, ich zdolność do stabilizacji rynku jest obecnie silnie ograniczona przez geografię konfliktu. Specjaliści z Wood Mackenzie oraz Rystad Energy podkreślają, że dodatkowe baryłki z krajów kartelu również musiałyby przepłynąć przez zablokowaną cieśninę, co czyni ewentualne zwiększenie wydobycia bezużytecznym do czasu przywrócenia bezpiecznej żeglugi. Najbardziej niepokojącą prognozę przedstawił bank JPMorgan, wskazując, że jeśli konflikt potrwa dłużej niż 3 tygodnie, producenci z Rady Współpracy Zatoki Perskiej wyczerpią swoje możliwości magazynowe i zostaną zmuszeni do całkowitego zatrzymania wydobycia. Taki scenariusz oznaczałby globalny szok energetyczny o trudnych do przewidzenia skutkach dla światowej gospodarki, o ile nie nastąpi szybka deeskalacja lub zmiana przywództwa w Teheranie.
