Prigożyn jest nazywany „kucharzem Putina”, bo to jego firma Concord dostarcza catering do Kremla. W opublikowanym na jej profilu w mediach społecznościowych oświadczeniu biznesmen zapowiada, że będzie domagał się wypłaty odszkodowania wysokości 88 mln rubli (1,2 mln USD) zasądzonego w ubiegłym roku przez rosyjski sąd. Ma je wypłacić Aleksiej Nawalny, jego współpracownicy oraz stworzona przez opozycjonistę Fundacja Antykorupcyjna. Pieniądze miałby trafić do spółki Moskowskij Szkolnik, dostarczającej posiłki do moskiewskich szkół. Nawalny i jego współpracownicy twierdzili, że stoi za nią Prigożyn, który zmonopolizował rynek. Zarzucali także niską jakość dostarczanych posiłków, od których niektóre dzieci chorowały. Prigożyn zaprzeczał powiązaniom ze spółką.
- Zamierzam pozbawić tę grupę pozbawionych skrupułów ludzi ubrań i butów – głosi oświadczenie biznesmena, który wykupił roszczenie poszkodowanej według sądu spółki.
44-letni Nawalny znajduje się obecnie w szpitalu w Niemczech. Trafił tam po tym jak jego stan zdrowia gwałtownie pogorszył się podczas lotu z Syberii. Niemieccy lekarze twierdzą, że był to wynik próby otrucia.
Odnosząc się do ostatnich wydarzeń, Prigożyn zapowiedział, że „jeśli towarzysz Nawalny kopie w kalendarz, osobiście nie zamierzam go prześladować na tym świecie. Odłożę to na czas nieokreślony, a potem zrekompensuję sobie przyjemność”. Jeśli jednak przeżyje, będzie odpowiedzialny „zgodnie z całą surowością rosyjskiego prawa”, stwierdził „kucharz Kremla”.