Kursy banków pobiły historyczne rekordy

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2004-04-09 00:00

Akcje trzech największych banków na GPW są najdroższe w historii. Na ich zakup jest już jednak za późno. Po słabym marcu, gdy spekulanci windowali kursy outsiderów (Millennium, BRE, KB), kwiecień przynosi popyt na jakość reprezentowaną przez Pekao, BPH i BA CA. O ile rekordy Austriaków są pochodną wiedeńskich notowań spółki, o tyle do zakupów Pekao SA i BPH przyczyniają się zagraniczne fundusze i rodzime OFE, wyjątkowo leniwe w marcu.

Konsolidacja opóźnia się, a polskie zarządy w tej sprawie mają ręce związane decyzjami właścicieli. W tej sytuacji nie fuzje, ale wyniki powinny wpływać na kursy spółek w tym roku. Prezesi Pekao SA i BPH obiecują poprawę rezultatów, a ożywienie rynku mają pokazać już wyniki I kwartału. Są one już jednak z nawiązką wliczone w wyceny polskich banków. Inaczej jest z BA CA. Kurs właściciela BPH szybko otrząsnął się po sprzedaży pakietu przez ABN Amro i zaczyna czerpać korzyści z wejścia do indeksu WIG20.

Rynek na razie nie widzi różnicy między strategiami BPH i Pekao. Pierwszy z nich stawia na ekspansję, na czym może ucierpieć jakość portfela kredytowego. Drugi woli specjalizację i ograniczanie ryzyka, przez co traci udział w rynku. Bardziej przemawia do mnie droga BPH — groźbę wyższych rezerw ograniczają wszak zmiany w przepisach bankowych. Odmiennego zdania jest agencja Fitch, według której lojalni klienci Pekao są mniej wrażliwi na zmiany cen, a te są kluczem do wysokiej rentowności. Najnowszy raport Fitch sugeruje konieczność dalszych redukcji etatów, ale tu plany BPH i Pekao SA są skromne. Zapewne największe cięcia w ciągu dwóch lat przeprowadzi BA CA.

Czy to koniec zwyżki? Nie, ale na kokosy liczyć już nie można. Najdroższy z trójki jest Pekao. Większy potencjał wzrostu daje inwestycja w BPH. Kupując BA CA, właściciela BPH, można pośrednio uczestniczyć i w jego sukcesach. Austriackie akcje są też zabezpieczeniem przed możliwą realizacją zysków na GPW po wejściu do UE.