Lektury

Marek Matusiak
opublikowano: 2000-04-27 00:00

LEKTURY

Piraci w sieci

W ubiegłym roku wszczęto ponad pięćset postępowań przeciwko piratom, z czego około dwustu dotyczyło korzystania z nielegalnego oprogramowania. O tym, że firma nie jest do końca w porządku, często informują zwolnieni pracownicy, przede wszystkim informatycy. Zdarzyło się również, że o wykorzystywaniu nielegalnego oprogramowania doniosła żona właściciela firmy, mszcząc się za wniesienie pozwu rozwodowego. Jednak największe sukcesy na tym polu ma Business Alliance Software (BSA), grupa zajmująca się ochroną producentów software. Współpracuje zarówno z policją, jak i dwoma agencjami detektywistycznymi.

Specjaliści z BSA są przekonani, że aż połowa małych i średnich przedsiębiorstw, których w Polsce jest ponad 3,5 mln, wykorzystuje nielegalne kopie. W 1998 roku — tylko na polskim rynku — straty producentów oprogramowania dla biznesu wyniosły około 140 mln dolarów, a blisko połowa tej kwoty to straty Skarbu Państwa z tytułu nie zapłaconych podatków.

Gdy pojawiają się wątpliwości wobec firmy, producenci oprogramowania sprawdzają, czy przypadkiem nie ma ona szczególnego rodzaju zezwolenia na jego wykorzystanie, ewentualnie — ile ma licencji na poszczególne aplikacje. Przy jakichkolwiek podejrzeniach policja, wraz z biegłym sądowym i często także przedstawicielem pokrzywdzonych producentów, wchodzi do firmy i sprawdza zainstalowane oprogramowanie oraz licencje potwierdzające jego legalność.

„Businessman Magazine“

Fatalny e-commerce

Tylko 88 proc. zamówień, jakie klienci w Europie składają w internetowych sklepach, realizowanych jest bez zakłóceń. Najczęstszym grzechem 546 europejskich sieci e-commerce jest nieterminowość dostaw. Towar, który powinien trafić do kupującego w ciągu 24 godzin, trafia po paru dniach. A bywa też, że... nie do tego klienta, który go zamówił, albo nie ten towar co trzeba.

Wszystkie te zakłócenia przytrafiające się, statystycznie rzecz biorąc, przy co ósmym zakupie podważają wiarygodność internetowych sklepów i zniechęcają do korzystania z nich znaczną część użytkowników komputerów.

Fachowcy mówią, że spora część niedostatków działania e-commerce w Europie wynika z braku ujednolicenia przepisów. Komisja Europejska ma je uchwalić do końca 2000 roku, jednak prace nad ich sformułowaniem podobno się przeciągają. Być może wprowadzenie regulacji wyeliminuje z rynku elektronicznego niesolidnych kupców, którzy psują opinię pozostałym. Przepisy europejskie mają też utrudnić dostęp do rynku przedsiębiorstwom z USA, które opanowały go w około 20 proc., ale czy rzeczywiście utrudnią, to się dopiero okaże.

„Supermarket News“

Możesz zainteresować się również: