Lepiej niż w raju

Magdalena Krukowska
opublikowano: 2005-11-08 00:00

„Nie ma jak w domu” to określenie, które — niestety — w przypadku przedsiębiorców może się nie sprawdzać. Zwłaszcza jeśli chodzi o podatki.

Prowadzisz działalność produkcyjną lub usługową na większą skalę, a w przyszłości planujesz sprzedać firmę, żeby zmienić branżę albo wycofać się z aktywności zawodowej i zacząć wreszcie korzystać z zarobionych pieniędzy? Przyjemną wizję życia rentiera może jednak zakłócić konieczność zapłacenia fiskusowi 19 proc. podatku od dochodu ze sprzedaży udziałów. Jest sposób, żeby częściowo, a nawet całkowicie tych kosztów uniknąć — przenieść wcześniej udziały do spółki off-shore.

Kiedy warto emigrować?

Spółka off-shore (ang. poza lądem) to firma, która jest zarejestrowana za granicą — w państwie, w którym jej zyski kapitałowe — po spełnieniu określonych warunków — nie są opodatkowane albo są obciążone bardzo małym podatkiem. Najbardziej doświadczone w przeprowadzkach są duże międzynarodowe grupy kapitałowe. Jednak coraz częściej korzystają z tego też mniejsze polskie firmy, a nawet osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą.

Niedawno do „PB” zgłosił się przedsiębiorca, który planował założyć oddział firmy w innym kraju unijnym. Kiedy jednak zobaczył, jak korzystne są tamtejsze podatki, zdecydował się przenieść tam swoją siedzibę.

— Oczywiście ważna jest skala operacji. Gdy obrót firmy wynosi poniżej 300-400 tys. dol. rocznie, to korzyści podatkowe wynikające z jej ewentualnej sprzedaży przez spółkę typu off-shore są za małe, by uzasadnić koszty i dodatkowy wysiłek administracyjny związany z utworzeniem oraz zarządzaniem zagraniczną spółką — zaznacza dr Janusz Fiszer, partner w Kancelarii Prawnej White & Case.

Polskiemu przedsiębiorcy gospodarcza emigracja może się opłacać nie tylko wtedy, gdy chce w przyszłości sprzedać udziały, ale również wtedy, gdy planuje inwestycję zagraniczną. Niekiedy warto ją zrealizować z państwa trzeciego, jeśli ma ono na przykład bardziej przyjazny system podatkowy (niższe stawki, zwolnienia dla spółek działających poza granicami kraju) lub nawet lepszą umowę o unikaniu międzynarodowego podwójnego opodatkowania (niższe stawki podatku pobieranego u źródła).

Przykładowo dla dokonywania inwestycji w Rosji najbardziej przyjazna podatkowo może być lokalizacja spółki inwestycyjnej na Cyprze. Czemu? Z powodu bardzo dobrej umowy podatkowej między Rosją a Cyprem.

I dokąd warto?

Eksperci twierdzą, że wbrew pozorom najlepiej założyć firmę nie w popularnych rajach podatkowych, ale w państwach Europy. Daje to możliwość skorzystania z dyrektyw unijnych, szczególnie o bezpodatkowym przepływie dywidend między krajami członkowskimi.

— Dobre warunki dla spółek off-shore oferują, np. Cypr, Dania, Luksemburg, Szwecja, Irlandia, Szwajcaria i Malta — twierdzi dr Janusz Fiszer.

Wybierając siedzibę dla firmy, trzeba sprawdzić, czy Polska ma z danym krajem umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania. Taka umowa pozwala wyeliminować albo istotnie obniżyć opodatkowanie dochodu. Akurat w tej kwestii mamy bardzo dobrą pozycję, bo Polska podpisała ponad 80 takich umów.

Potrzebny agent

Niestety, nie ma uniwersalnej recepty na to, gdzie i jaką spółkę założyć, żeby zapłacić najmniejszy podatek od zysków kapitałowych. Wszystko zależy od tego, o jaką inwestycję chodzi — czy chcemy zminimalizować opodatkowanie dywidend, czy też może wyeliminować opodatkowanie odsetek. Dlatego zazwyczaj korzysta się z doradców — kancelarii prawnych czy firm doradztwa podatkowego. Muszą się dobrze orientować w polskim prawie podatkowym, w umowach o unikaniu podwójnego opodatkowania zawartych przez Polskę i przez państwa, w których zazwyczaj lokuje się spółki off-shore, oraz znać podstawowe elementy prawa podatkowego tych państw i praktykę organów skarbowych.

— Istnieje wiele międzynarodowych firm specjalizujących się w zakładaniu bądź sprzedawaniu spółek typu off-shore. Zazwyczaj mają one gotowe spółki i można je kupić w relatywnie krótkim czasie, nawet w jeden czy dwa dni. Założenie nowej firmy może trwać nieco dłużej, zależnie od kraju, typu spółki, rodzaju planowanej działalności itp. — wyjaśnia dr Janusz Fiszer.

Agent zakładający lub sprzedający gotową spółkę potrzebuje wielu danych o przyszłym wspólniku lub wspólnikach, poświadczonych kopii dokumentów urzędowych i odpowiednich stron paszportów, oświadczeń o pochodzeniu środków przeznaczanych na inwestycje oraz wzorów podpisów osób reprezentujących spółkę. Często wymaga się też listu referencyjnego z banku przyszłych wspólników. Zależnie od kraju i formy relacji z agentem, niekiedy trzeba też podpisać z nim umowy o pośrednictwie przy rejestracji spółki w odpowiednim rejestrze (odpowiedniku polskiego KRS), o reprezentacji wobec osób trzecich (ustanowienie członków zarządu, czyli tzw. directors, spośród pracowników agenta), o badaniu i składaniu sprawozdań finansowych, o udostępnieniu adresu dla korespondencji, o pośrednictwie w założeniu rachunku bankowego dla spółki i dysponowaniu zgromadzonymi środkami czy umowy o administrowaniu sprawami spółki.

Możesz zainteresować się również: