Lepszy zrestrukturyzowany niż po prostu zwolniony

Dorota Czerwińska
opublikowano: 20-03-2009, 00:00

Na rynku jest coraz więcej bezrobotnych, bardzo dobrych kandydatów do pracy.

Na rynku jest coraz więcej bezrobotnych, bardzo dobrych kandydatów do pracy.

"Puls Biznesu": Wciąż słyszymy o kolejnych zwolnieniach. Są jeszcze firmy, które szukają nowych pracowników?

Monika Górska-Siuciak z firmy doradztwa personalnego Bigram: Oczywiście. Jedne przedsiębiorstwa tną koszty i zwalniają ludzi, inne przeprowadzają audyt personalny. Sprawdzają, jakie kompetencje mają ich ludzie. Zdarza się, że decydują się na wymianę pracowników. Najczęściej dotyczy to działów sprzedaży. Chodzi o osoby, które osiągają słabe wyniki, i o menedżerów, którzy radzili sobie w czasach prosperity, a teraz nie spełniają oczekiwań. Nie potrafią mobilizować i motywować zespołu do realizacji celów, mają trudności z egzekucją, brakuje im charyzmy. Nie potrafią generować pomysłów i poszukiwać nowych, alternatywnych dróg rozwoju biznesu. Nie umieją analizować trudnych sytuacji i wyciągać z nich wniosków.

Ale doradcy personalni narzekają na brak zleceń.

Rzeczywiście, duża część firm rezygnuje ze wsparcia firm doradztwa personalnego. Jeśli mają potrzeby rekrutacyjne, to ze względu na okrojone budżety przeprowadzają nabór własnymi siłami. Jest to o tyle uzasadnione, że liczba aplikacji, która teraz spływa w odpowiedzi na ogłoszenia, jest bardzo duża.

Dobrze sobie z tym radzą?

Na rynku jest coraz więcej coraz lepszych kandydatów, więc firmy sobie radzą z naborem. Ale raczej nie próbują same szukać menedżerów. Po pierwsze — często nie pozwala na to ranga stanowiska, a po drugie — przedsiębiorcy wiedzą, jak trudno dotrzeć do właściwych osób.

A menedżerów łatwo obecnie namówić na zmianę pracy?

Ludzie zaczęli cenić stabilność i bezpieczeństwo zatrudnienia. Nawet główne motywatory zmian — pieniądze i chęć sprawdzenia się — nie robią już na nich wrażenia. Są zdecydowanie mniej skłonni przechodzić do innej firmy. Chyba że w dotychczasowej zaczyna się źle dziać, nie czują się pewnie. Wtedy chętniej rozmawiają z headhunterami.

Dla pracodawców jest ważne, czy kandydat został zrestrukturyzowany, czy po prostu zwolniony?

Tak, bo osoba zrestrukturyzowana została zwolniona z przyczyn ekonomicznych, a nie dlatego, że sobie nie radziła. Pracodawcy dobrze postrzegają kandydatów, którzy zostali w byłej firmie objęci programem outplacementu. Nie mamy trudności z zainteresowaniem firm takimi osobami. Wśród zredukowanych jest bardzo dużo fachowców. Rok temu takich ludzi było mało.

Ile trwało znalezienie kandydata do pracy, gdy rynek pracy należał do pracownika, a ile teraz?

Przed recesją na zarekomendowanie kandydata pracodawca musiał czekać nawet sześć tygodni. Obecnie poszukiwania trwają około czterech tygodni.

Proces rekrutacji jest prostszy, bo na rynku jest więcej ludzi do wzięcia?

Nie. Rekrutacja na ogół składa się z kilku etapów, choć wszystko zależy od stanowiska. Jest rozmowa kwalifikacyjna, są testy psychologiczne, próbki pracy, casy study, assemesment center. Chodzi o ograniczenie ryzyka podjęcia błędnej decyzji i związanych z tym kosztów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Lepszy zrestrukturyzowany niż po prostu zwolniony