Liczy się pomysł

Piotr Medyński
opublikowano: 18-05-2006, 00:00

Stolica Dolnego Śląska ma coś, czego brakuje na przykład Warszawie — lepszą jakość życia i wielkie zaangażowanie władz w rozwój miasta.

„PB”: Dolny Śląsk, a zwłaszcza Wrocław mają opinię magnesu skutecznie przyciągającego inwestorów. Po co chcecie podczas czwartkowego Regionalnego Forum Biznesu pouczać biznesmenów i władze, jak zagospodarować region?

Ewa Kowalczuk, partner wrocławskiego oddziału Ernst & Young: Nie chcemy pouczać, ale wspólnie zastanowić się nad przyszłością. Druga edycja naszego forum dotyczyć będzie najwłaściwszych kierunków rozwoju, uwzględniających specyfikę Dolnego Śląska. Będziemy namawiać samorządowców i przedstawicieli biznesu do wypracowania jednolitej wizji i strategii rozwoju gospodarczego regionu.

Wasza perspektywa sięga zaledwie 2010 roku. Nie jest więc zbyt odległa.

— Będziemy dyskutować o tym, co zrobić, by w najbliższych czterech latach, ale także kolejnych, utrzymać rozpęd regionu. Wszystko po to, by Wrocław i inne miasta dalej się rozwijały. Są regiony w Polsce już nasycone inwestycjami. Bezrobocie tam utrzymuje się na niższym poziomie niż średnia krajowa, wypracowują wysoki dochód w przeliczeniu na mieszkańca, a pensje są tam stosunkowo wysokie. Więc inwestorzy przenoszą się na przykład na południe lub wschód.

W tym widzicie zagrożenie dla Dolnego Śląska?

— Na razie region jest atrakcyjny dla zagranicznych inwestorów ze względu na młodą i wykształconą kadrę, niewysokie zarobki i dość duże bezrobocie. Ale Dolnoślązacy się bogacą, mają coraz większe wymagania finansowe i ambicje zawodowe. Możliwe więc, że za dziesięć lat staną się zbyt drodzy dla dużych firm zagranicznych. Wtedy zaczną one uciekać, by osiąść choćby na Ukrainie.

A Dolnoślązacy, tak jak teraz Niemcy czy Francuzi, zaczną protestować przeciw przenosinom produkcji na Wschód?

— Taki scenariusz jest prawdopodobny, jeśli region nie stanie się samowystarczalny gospodarczo. Warto więc skorzystać z doświadczeń Irlandczyków. Swego czasu zrezygnowali z produkcji przemysłowej i postawili na inteligentne technologie, biotechnologię, przemysł specjalistyczny i precyzyjny. Teraz korzystają z efektów takiego posunięcia.

Do tego potrzebna jest ścisła współpraca biznesu choćby ze szkołami wyższymi.

— Uczelnie muszą mieć świadomość, że ich zadaniem jest kształcenie studentów zgodne z potrzebami rynku. W przeciwnym razie absolwenci będą zasilać rzesze bezrobotnych. Muszą też uczyć, że na rynku pracy należy być mobilnym i podążać za trendami gospodarczymi. To warunek zawodowego sukcesu.

Wrocław rozwija się własnym rytmem. A co z resztą regionu?

— Ze względu na dużą liczbę gmin, ich zróżnicowany charakter i spore rozproszenie ludności, każda jednostka administracyjna musi wypracować własny pomysł na rozwój. Trzeba zrobić listę zalet i wad oraz zacząć działać. Jest wiele dróg, którymi warto podążać. Takich jak choćby turystyka i rynek specyficznych usług, do których Dolny Śląsk ze względu na swój charakter jest predestynowany.

Do tej pory na Dolny Śląsk inwestorów przyciągały specjalne strefy ekonomiczne. Stały się mniej atrakcyjne?

— Rzecz w tym, że tereny pod nie stopniowo się wyczerpują. Poza tym po 2017 roku ich aktywność znacząco się zmniejszy. Inwestorzy muszą więc otrzymać coś w zamian.

Czy Wrocław i Dolny Śląsk mają szansę przegonić Warszawę, Kraków albo Poznań pod względem atrakcyjności inwestycyjnej?

— Mają szansę walczyć o prymat. Do tego są jednak niezbędne inwestycje choćby w poprawę stanu dróg czy rozbudowę portu lotniczego. Trzeba też pomyśleć, jak zagospodarować czas wolny rodzin osób, które przyjechały na Dolny Śląsk i realizują kontakty biznesowe. Otwiera się więc szansa na nowy rodzaj usług, których celem jest dostarczanie rozrywek, prowadzenie szkół międzynarodowych, konsolidacja środowiska biznesowego.

Atutem Wrocławia jest specyficzna, przyjazna atmosfera. Czy ma to znaczenie dla inwestorów?

— Stolica Dolnego Śląska ma coś, czego brakuje na przykład Warszawie. To centrum, w którym miesza się życie biznesowe z towarzyskim czy kulturalnym. Żyje się też w innym, spokojnym rytmie. To daje satysfakcję i sprawia, że życie ma lepszą jakość.

Poza tym widać ogromne zaangażowanie władz w rozwój miasta. Dla tych, którzy mają zainwestować tu swoje pieniądze, to rzecz nie do przecenienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Medyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu