Chiński szok staje się ostatnio stałym tematem rozmów europejskich polityków z Pekinem. Do Pekinu wybrał się kanclerz Niemiec Friedrich Merz, wcześniej uczynił to premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, a przed nim prezydent Francji Emmanuel Macron. Nic dziwnego. Ekspansja przemysłowa Państwa Środka przyspiesza, a wojna handlowa tylko wzmocniła ten trend.
Znaczna część towarów, które wcześniej trafiały do amerykańskich portów, płynie teraz do Europy — w tym do Polski. Licząc w dolarze, w 2025 r. eksport z Chin do UE wzrósł o 8,4, a do Polski o 10,3 proc. W całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej dynamika wyniosła 11,6 proc., przy czym na Węgrzech sięgnęła aż 43 proc. Chińskie towary są dziś dosłownie wszędzie. Rodzi to obawy, że ekspansja Pekinu doprowadzi do bolesnej dezindustrializacji Europy.
Dla nas zasadnicze pytanie brzmi: jak bardzo polski przemysł jest narażony na chiński szok. Dobra wiadomość jest taka, że jesteśmy dużo mniej wrażliwi niż inne kraje naszego regionu. Chroni nas dywersyfikacja.
Jak w ogóle zmierzyć podatność danego kraju na chiński szok? Można to zrobić w dość prosty sposób: sprawdzamy, w ilu kategoriach produktowych pokrywa się specjalizacja Chin i analizowanego kraju. Im więcej takich punktów styku, tym wyższa ekspozycja, ponieważ w relatywnie dużej liczbie towarów konkurujemy z Chinami, które raz po raz przejmują dominację na kolejnych rynkach.
Przykład? Niemcy przez dekady były jednym z hegemonów rynku motoryzacyjnego, lecz gdy Chiny wyspecjalizowały się w produkcji tanich i zaawansowanych technologicznie samochodów, niemiecki przemysł wpadł w recesję. A teraz wyobraźmy sobie, że to samo dzieje się też z przemysłem maszynowym, elektronicznym czy chemicznym. To prawdopodobnie oznacza recesję w przemyśle. W Niemczech ten mechanizm widać jak w soczewce. Chiny wyspecjalizowały się w produkcji i sprzedaży dóbr, które wcześniej były specjalnością Niemiec.
Z naszych wyliczeń wynika, że Polska utrzymuje relatywnie wysoki i stabilny poziom unikalnych specjalizacji, czyli produktów, w których mamy przewagę konkurencyjną nad innymi gospodarkami, a Chiny jej nie mają. Według danych dla 2024 r. jest to około 360 produktów. Dla porównania Węgry, Czechy czy Słowacja mają mniejszą liczbę specjalizacji w relacji do Chin. Dla Czech jest to nieco ponad 260 produktów, a dla Węgier - 225. Ich ekspozycja na chiński szok jest więc większa i to może tłumaczyć, dlaczego przemysł w tych państwach radzi sobie gorzej niż w Polsce.
Do podobnych wniosków (ale na podstawie nieco mniej szczegółowych danych) dochodzi Daniel Kral, ekonomista Oxford Economics, który w analizie na platformie X pokazuje, że Polska ma więcej unikalnych specjalizacji w stosunku do Państwa Środka niż inne kraje regionu. Co istotne, ta sytuacja się nie zmienia w czasie, czyli nie wyzbywamy się naszych przewag konkurencyjnych na rzecz Chin. Natomiast inne kraje regionu tracę te specjalizacje.
Poland is unique as even though its overlap with China has grown, it has diversified and acquired RCAs in other unique products that don't overlap with China unlike other CEE economies. Hence the share of products with RCA that overlap with China has remained stable around 50%. pic.twitter.com/RsFpofuJ6f
— Daniel Kral (@DanielKral1) February 25, 2026
Zła wiadomość jest taka, że jednocześnie rośnie liczba branż przemysłowych, które są na kursie kolizyjnym z Chinami: specjalizacje Polski i Chin nakładają się na siebie, co oznacza, że polscy producenci muszą twardo konkurować z producentami Państwa Środka. A ta konkurencja nie jest, mówiąc eufemistycznie, najuczciwsza.
Ogólny wniosek z tych rozważań jest jednak dla nas umiarkowanie optymistyczny.
Polska wyróżnia się na tle regionu tym, że choć jej specjalizacje coraz częściej pokrywają się z chińskimi, równocześnie rozwijała nowe nisze, w których Chiny nie są konkurentem. Dzięki temu ekspozycja na chiński szok pozostaje względnie stabilna — w odróżnieniu od Czech czy Węgier, gdzie ta ochronna poduszka wyraźnie się kurczy. Można to ubrać w jedno słowo: dywersyfikacja. Wytwarzamy i sprzedajemy na świat szeroką gamę towarów. To chroni nasz przemysł i gospodarkę przed różnymi szokami zewnętrznymi - pandemią, kryzysem energetycznym, a teraz chińską ekspansją.
