Limit na leki

Alina Treptow
opublikowano: 2014-01-20 00:00

Apteki nielegalnie eksportują leki, więc producenci zaczęli je reglamentować. Wszystko przez niskie ceny

Wprowadzając ustawę refundacyjną, Ministerstwo Zdrowia (MZ) tłumaczyło, że ma ona wyeliminować anomalie w sektorze farmaceutycznym. Okazało się jednak, że na miejsce starych pojawiły się nowe. Nie ma już leków za grosz, ale jest nielegalny eksport leków z aptek (w 2013 r., według IMS Health, wyniósł ok 1 mld zł) oraz ich reglamentacja.

Dwa lata temu Bartosz Arłukowicz, świeżo upieczony minister zdrowia, publicznie informował, że dzięki nowej ustawie refundacyjnej pacjenci będą mieli lepszy dostęp do leków. Nie przewidział, że najniższe ceny w Europie wypchną polskie farmaceutyki za granicę. [FOT. WM]
Dwa lata temu Bartosz Arłukowicz, świeżo upieczony minister zdrowia, publicznie informował, że dzięki nowej ustawie refundacyjnej pacjenci będą mieli lepszy dostęp do leków. Nie przewidział, że najniższe ceny w Europie wypchną polskie farmaceutyki za granicę. [FOT. WM]
None
None

Farmaceuci alarmują, że mają coraz większe trudności z zakupem niektórych leków.

— Rzeczywiście firmy farmaceutyczne ograniczają sprzedaż niektórych farmaceutyków, szczególnie tych, które wyjeżdżają masowo za granicę. Zdarza się więc, że aptekarz dzwoni do hurtowni producenta, zamawia np. pięć opakowań danego leku i słyszy odmowę — mówi Paweł Chrzan, prezes Gdańskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej. Prezesowi izby wtórują również farmaceuci.

Mariusz Politowicz, kierownik pleszewskiej Apteki pod Wagą, potwierdza, że zakup leków nie jest tak łatwy jak przed wejściem w życie nowego prawa.

— I nie chodzi tu o dziesiątki czy setki produktów, w przypadku których hurtownia mogłaby podejrzewać placówkę o wywóz leków za granicę, ale o kilka opakowań. Zdarzyło mi się usłyszeć od przedstawiciela producenta, że moje zamówienie nie zostanie zrealizowane, ponieważ wyczerpałem już limit dwóch opakowań na miesiąc. Inny producent zażądał natomiast kserokopii recepty, co jest nie do przyjęcia. Przekazując informację o pacjencie, lekarzu i świadczeniodawcy, złamałbym prawo — tłumaczy Mariusz Politowicz.

Nie chcę, ale muszę

Według Mariusza Politowicza, liczba producentów leków, którzy próbują reglamentować leki aptekom, rośnie. Firmy farmaceutyczne niechętnie wypowiadają się na temat tego typu praktyk, większość nie odpowiedziała na nasze pytania. Grupa farmaceutyczna Sanofi informuje, że od 2012 r., czyli od wejścia w życie ustawy refundacyjnej, pacjenci mają problemy z zakupem niektórych produktów grupy.

— Mimo że dostarczamy ich więcej, niż wynoszą potrzeby polskich chorych. Sanofi podejmuje więc działania, aby mieli dostęp do tych leków. W tym celu sprzedaż wybranych produktów prowadzimy w tzw. kanale interwencyjnym, gdzie jednostronnie decydujemy o ilości leków sprzedawanej poszczególnym klientom. Zamówienia realizujemyzgodnie z przepisami prawa i nie prosimy o kserokopie recept — mówi Monika Chmielewska-Żehaluk, dyrektor ds. komunikacji Sanofi.

Źródła całego problemu należy szukać w ustawie refundacyjnej, która drastycznie obniżyła ceny leków refundowanych. Dzisiaj Polska może pochwalić się najtańszymi farmaceutykami w Europie. Zdaniem Michała Pilkiewicza, szefa firmy badawczej IMS Health, korzystają na tym pacjenci i Ministerstwo Zdrowia, które tylko w trakcie pierwszego roku funkcjonowania ustawy refundacyjnej zaoszczędziło ponad 2 mld zł.

Apteki pod wodą

Z drugiej strony sytuacja na rynku zaczęła się pogarszać. Hurtownie i apteki musiały ciąć koszty, ponieważ nowe prawo obniżyło również ich marże. Szczególnie farmaceuci znaleźli się w trudnej sytuacji i zaczęli bankrutować (w zeszłym roku zamknęło się ok. 1 tys. aptek). Przed zamknięciem część z nich zaczęła się ratować eksportem leków, w przypadku aptek nielegalnym. Z racji niskich cen można na tym dobrze zarobić — za granicą leki są nawet kilkakrotnie droższe. Zdaniem Michała Pilkiewicza, w przypadku producentów problem również ma drugie dno.

— Firmy farmaceutyczne są między młotem a kowadłem. Zgodnie z prawem muszą zapewnić dostęp do leków. Przy masowym eksporcie pojawia się więc ryzyko, że wyjedzie zbyt dużo produktów i w kraju ich zabraknie. Nie mogą też z dnia na dzień wyprodukować ich więcej, ponieważ w tym biznesie takie rzeczy planuje się nawet z dwuletnim wyprzedzeniem — mówi Michał Pilkiewicz.

Pojawiły się więc pomysły, aby stworzyć listę leków, których wywóz jest ograniczony. Resort zdrowia planował wprowadzić nowe przepisy od stycznia 2014 r., jednak sprawa ucichła i dzisiaj nie wiadomo, czy i kiedy propozycje zostaną wdrożone.

OKIEM EKSPERTA

System naczyń powiązanych

PAULINA KIESZKOWSKA-KNAPIK, kancelaria Baker & McKenzie

Urzędnicy, którzy wprowadzali ustawę refundacyjną nie przeprowadzili dokładnej analizy jej skutków. Ustawa obniżyła marże i „udusiła” apteki zakazem reklamy. To pcha je do ratowania finansów poprzez udział w eksporcie leków, mimo że w ich przypadku jest to nielegalne. Producenci, bojąc się, że z tego powodu zabraknie leków dla polskich pacjentów — za co mogliby zostać ukarani przez regulatora — starają się w granicach prawa monitorować, kto i ile kupuje.
Firmy robią to w interesie pacjenta i własnym. Sama reglamentacja nie jest przecież im na rękę, bo jak każdemu przedsiębiorcy zależy im na tym, aby klient kupił ich produkt. Ministerstwo, wprowadzając te zmiany, nie wzięło pod uwagę, że firmy farmaceutyczne mają bardzo ograniczone możliwości limitowania eksportu, blokuje je bowiem prawo konkurencji. I teraz to resort powinien podjąć kroki, które ukrócą wywóz leków, szczególnie nielegalny.