Lizbona kolejnym celem spekulantów

  • Marek Rogalski
opublikowano: 30-01-2012, 00:00

CO MYŚLI RYNEK

Wpiątek Europejski Bank Centralny (EBC) poinformował, że w grudniu ub.r. odnotowano największy od 1997 r. spadek udzielanych pożyczek przez tamtejsze banki — o blisko 5 mld EUR. Informacja ta przeszłaby pewnie bez większego echa, gdyby nie fakt, że od kilkunastu dni Portugalia staje coraz większym zmartwieniem dla tych analityków, którzy twierdzili, że strefa euro może na kilka miesięcy odetchnąć… Nic z tego.

Kiedy 13 grudnia agencja S&P zdecydowała się obniżyć ratingi dla 9 państw strefy euro, mało kto zastanawiał się na tym, że oceny dla Portugalii zostały obniżone do poziomu „śmieciowego”. Tymczasem to był pierwszy wyraźny sygnał, że zakładany w zeszłym roku powrót tego kraju na rynki finansowe w 2013 r. jest tak naprawdę coraz mniej realny.

Siłą rzeczy kolejny pakiet pomocowy okaże się koniecznością — wbrew temu, co twierdzi premier Pedro Coelho, mający świadomość, że będzie się to wiązać z kolejną rundą trudnych dla społeczeństwa wyrzeczeń. Już teraz Portugalia to chyba najbiedniejszy kraj w strefie euro — PKB per capita to zaledwie 21 tys. USD. Co gorsza, prognozy na ten rok nie są dobre — gospodarka może skurczyć się o ponad 5 proc. i raczej nie odbije się w 2013 r. Siłą rzeczy nie uda się wypełnić kryteriów narzuconych przez Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy — na początku stycznia rząd zrewidował oczekiwania dotyczące redukcji deficytu — w tym roku będzie to 5,9 proc. PKB wobec zakładanych 4,5 proc. PKB.

Relacja długu do PKB oscyluje wokół 100 proc., ale bardziej niepokojące są inne fakty — ogólne zadłużenie zagraniczne kraju to już 479 proc. PKB, wobec analogicznej relacji dla Grecji wynoszącej 296 proc. (dane BIS). Gorzej na tle Aten prezentują się też dane na temat całkowitego zaangażowania zagranicznych banków w portugalski dług — to 244 mld USD wobec 204 mld dla Grecji. Główni wierzyciele to instytucje z Niemiec, Francji i Hiszpanii.

Rentowności portugalskich obligacji znów pną się w górę — trend przyspieszył od połowy stycznia.

Obecnie dla papierów 10-letnich to już ponad 15 proc., a 5-letnie przebiły barierę 20 proc. Kiedy inwestorzy uznają, że Portugalia może stanowić duży problem?

Chyba wtedy, kiedy domknięta zostanie kwestia grecka, i dowiedzą się, w jaki sposób. Brak zgody na większe zaangażowanie sektora publicznego, a także wcześniejsze stwierdzenia niemieckiej kanclerz, iż precedens w postaci „dobrowolnego” umorzenia części długów przez prywatnych wierzycieli, to „jednorazowe” wydarzenie w strefie euro, mogą zacząć budzić niepokój. Zwłaszcza że zdaniem części ekonomistów, kolejne pompowanie pieniędzy w Portugalię nie ma sensu, jeżeli jednocześnie nie rozważy się umorzenia dotychczasowych długów. Nawet w 50 procentach…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski analityk DM BOŚ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy