Leasingowane samochody rozpędzają się na warszawskiej giełdzie. Kurs akcji działającej pod szyldem Masterlease i zarządzającej firmowymi flotami aut spółki Prime Car Management (PCM) od kwietniowego debiutu na GPW wzrósł o 14 proc. Jej akcjonariusze — wśród których największy, 60-procentowy, pakiet kontroluje fundusz Abris — szykują się też na sporą dywidendę. Po półroczu spółka osiągnęła już podobny poziom zysku (42,1 mln) jak w całym 2013 r. (44 mln zł).

— Do akcjonariuszy mogą trafić nawet trzy czwarte zysku netto. Prowadzimy przewidywalny, dynamicznie rozwijający się biznes, z klientami korporacyjnymi podpisującymi kilkuletnie umowy.Kondycja branży jest znakomita. Sprzedaż nowych aut i zamówienia do flot rosną na tyle, że producenci nie nadążają z dostawami, zwłaszcza w segmencie premium, a zaległości płatnicze klientów są rekordowo niskie — mówi Jerzy Kobyliński, prezes PCM. Według danych Polskiego Związku Leasingu i Wynajmu Pojazdów, w pierwszym półroczu rynek urósł o 9,2 proc. rok do roku. Grupa Masterlease, która posiada 23,5 tys. aut, ma 13,5-procentowy udział w rynku pod względem wielkości zarządzanej floty (dane Keralla Research za 2013 r.).
— Nasz najbliższy cel to udział na poziomie 15 proc. Rozwijając się szybciej od rynku, jesteśmy w stanie go osiągnąć — mówi prezes PCM. Pomóc mają nie tylko kolejne duże kontrakty korporacyjne. Stale rosnące przychody mają przynosić mali i średni przedsiębiorcy. Obecnie udział tego segmentu w portfelu Masterlease to ok. 30 proc.
— Mamy biura we wszystkich województwach i szukamy klientów tam, gdzie inni nie docierają. Mniejsze firmy ulokowane w całym kraju szukają produktów złożonych z finansowania pojazdów, ale też dodatkowych usług, choćby takich jak likwidacja szkód czy serwis — mówi Jerzy Kobyliński. Pod koniec sierpnia spółka informowała o renegocjacji umów z konsorcjum banków — obniżyła o kilka punktów procentowych marże starych i nowych kredytów, co przyniesie oszczędności rzędu „kilku milionów złotych” rocznie. Linie kredytowe wzrosły o 150 mln zł.
— To pozwala nam finansować rozwój organiczny przez półtora roku. Daje też pole do mniejszych przejęć. Niewykluczone, że do jakiejś transakcji może dojść jeszcze w tym roku, zwłaszcza że w sektorze bankowym dochodzi do przetasowań, a łączące się instytucje niekoniecznie będą łączyć spółki leasingowe — mówi Jerzy Kobyliński.
— Spółka, wchodząc na warszawską giełdę, obiecywała trzy rzeczy: umocnienie na rynku CFM i wzrost floty, obniżenie kosztów finansowania oraz wypłacanie dywidendy. Zanosi się na to, że dzięki m.in. rozwiązaniu rezerw będzie miała w tym roku rekordowy zysk netto, co powinno przełożyć się na rekordową dywidendę, udało jej się też renegocjować umowy z bankami. Floty na razie nie udało się znacząco powiększyć, ale liczymy na to, że wraz z rozwojem rynku i tę obietnicę uda się dowieźć. PCM może więc stać się solidną, dywidendową spółką, dlatego sądzimy, że jej kurs będzie rósł — mówi Łukasz Jańczak, analityk Espirito Santo Investment Bank.