MaxCom poszuka kapitału

Alina Treptow
opublikowano: 2014-08-12 00:00

Spółka, która zadebiutuje ze smartfonem dla starszego pokolenia, wraca do pomysłu rozszerzenia składu akcjonariatu.

MaxCom, producent telefonów dla seniorów, jest o krok od debiutu na rynku telemedycznym. W czwartym kwartale 2014 r. chce wprowadzić do oferty medyczny smartfon, czyli połączenie telefonu komórkowego z kompatybilnymi urządzeniami do mierzenia m.in. temperatury, tętna, wagi, ciśnienia czy poziomu cukru. Tak zebrane dane będą transmitowane na specjalną platformę, do której będzie miał dostęp nie tylko pacjent, ale także członkowie rodziny, lekarz, dietetyk czy trener osobisty.

POŁOWA Z ZAGRA- NICY: MaxCom, którego prezesem jest Arkadiusz Wilusz, obiecuje zwiększyć udział na rynkach Europy Zachodniej. Rynki eksportowe docelowo mają dawać 50 proc. przychodów spółki. FOT. WM]
POŁOWA Z ZAGRA- NICY: MaxCom, którego prezesem jest Arkadiusz Wilusz, obiecuje zwiększyć udział na rynkach Europy Zachodniej. Rynki eksportowe docelowo mają dawać 50 proc. przychodów spółki. FOT. WM]
None
None

— W pierwszej kolejności wprowadzimy produkt na rynek polski. Po fazie testów pomyślimy, aby wyjść z nim za granicę — zapowiada Arkadiusz Wilusz, prezes MaxComu.

Smartfon będzie zaopatrzony w specjalną aplikację, która pozwoli monitorować stan zdrowia, a w razie jego zagrożenia zawiadomić odpowiednią osobę — członka rodziny i lekarza. Będzie miał też standardowy dla telefonów MaxComu przycisk alarmowy. Obsługa smartfonu będzie uproszczona, a liczba funkcji ograniczona do najważniejszych. Medyczna część zostanie wykorzystana też w telefonie kierowanym do osób młodszych, dbających o zdrowie. Smartfon będzie też wyliczał kalorie czy sprawdzał pokonany dystans.

Tyska spółka rozważa kilka możliwości finansowania produktów i usług — pacjent zapłaci za nie z własnej kieszeni, w ramach ubezpieczenia lub w ramach abonamentu wykupionego u operatora sieci komórkowej/ medycznej. Rozmowy z partnerami się toczą. Rywale nie śpią. Sił na rynku telemedycznym próbuje również Comarch, który testuje urządzenie, mierzące przez całą dobę tętno, ciśnienie i poziom cukru. Jednak to nie konkurencja może okazać się największą przeszkodą dla MaxComu. Obecnie usługi telemedyczne nie są refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Z zapowiedzi regulatora wynika, że może się to zmienić, jednak nie wcześniej niż za 4-5 lat. Brakuje też odpowiednich przepisów, w związku z czym część usług telemedycznych jest świadczona na granicy prawa. MaxCom jest w o tyle dobrej sytuacji, że ma już bazę klientów i sieć dystrybucji. Klientami — jak w przypadku tzw. babciofonów — będą przede wszystkim osoby starsze. W tym roku przychody producenta telefonów urosną o 20 proc., do około 34 mln zł. 25 proc. z nich jest generowana za granicą — w Skandynawii, Francji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, na Słowacji. Trzy lata temu spółka, kontrolowana przez braci Arkadiusza i Andrzeja Wiluszów, obiecywała, że będą znacznie wyższe.

— Nie rośniemy tak, jak zapowiadaliśmy, ponieważ w związku z sytuacją na rynku kapitałowym nie weszliśmy na NewConnect [spółka chciała zdobyć do 10 mln zł — red.]. Rozwijamy się więc wyłącznie dzięki własnym funduszom. Sytuacja na giełdzie się poprawiła i rozważamy powrót do planów giełdowych. Rozważamy też wpuszczenie inwestora mniejszościowego — zarówno branżowego, jak i finansowego. Jesteśmy otwarci na rozmowy — mówi Arkadiusz Wilusz.

Możesz zainteresować się również: