MAZOWSZANKĘ PRZEJMIE INWESTOR
Zarząd namawia pracowników do szybkiej likwidacji spółdzielni
KONIEC Z RELIKTEM: Spółdzielnia to relikt przeszłości. Status prawny nie daje nam żadnej — poza kredytami — możliwości pozyskania kapitału. Ponadto trudno jest zarządzać takim przedsiębiorstwem. Jeżeli teraz nie zrobimy dużego kroku, w ciągu kilku lat możemy stracić markę — tłumaczy Robert Mirko.
fot. Grzegorz Kawecki
Mazowszanka negocjuje z dwoma inwestorami z branży spożywczej sprzedaż większości swoich udziałów. Na porozumienie z inwestorem musi jednak zgodzić się minimum dwie trzecie ze 100 pracowników — współwłaścicieli przedsiębiorstwa. W sobotę zdecydują oni, czy dojdzie do mariażu z inwestorem.
Mazowszanka, znany w kraju producent wody mineralnej, jest spółdzielnią pracy. Jej właścicielami są wszyscy członkowie spółdzielni — 100 pracowników fabryki. Do nich należy więc decyzja o utworzeniu spółki z udziałem inwestora strategicznego.
66 x tak
Jeżeli w sobotę co najmniej dwie trzecie ze 100 spółdzielców opowie się za przekształceniami, w marcu firma podpisze porozumienie z inwestorem.
— Spółdzielni nie można przekształcić. Musimy ją zlikwidować, żeby na bazie majątku utworzyć spółkę prawa handlowego. Pracownicy boją się, że na tych zmianach mogą stracić. Nie mają się czego obawiać, gdyż udziały w spółdzielni zostaną zamienione na akcje — mówi Robert Mirko, prezes Spółdzielni Pracy Społem Mazowszanka.
Zarząd Mazowszanki rozmawia z dwoma inwestorami z branży spożywczej. Jeden z nich jest zaangażowany w produkcję wody mineralnej. Drugi — właśnie poszukuje możliwości zainwestowania w ten segment. Prezes nie chce jednak zdradzić, kim są zainteresowani.
— W zamian za większościowy pakiet akcji w przyszłej spółce inwestorzy oferują kapitał, ale przede wszystkim sieć sprzedaży i rynek zbytu. To bardzo ważny dla nas argument. W ubiegłym roku wartość naszej sprzedaży spadła o 9 mln zł w porównaniu z 1997 rokiem, ponieważ straciliśmy sieć dystrybucji — tłumaczy Robert Mirko.
Do trzech razy sztuka
To trzecia próba wprowadzenia inwestora do Mazowszanki. Dwa razy pracownicy zablokowali decyzję zarządu. Pierwszy raz w 1996 r.
— Nasz niedoszły inwestor zdążył już na tyle dobrze poznać przedsiębiorstwo, że po zerwaniu rozmów wykorzystał tę wiedzę jako nasz konkurent — mówi prezes Mirko.
Drugi raz nie doszło do porozumienia w ubiegłym roku. O wejście do Mazowszanki starała się Kuchnia Polska. Inwestor nie wzbudził zaufania załogi. Skutek był taki, że poprzedni prezes Mazowszanki musiał odejść ze stanowiska.
Jeszcze w tym roku Mazowszanka zamierza wybudować kolejne, czwarte już ujęcie wody.
— Ogranicza nas wydajność linii produkcyjnych. Nie wolno nam także przekroczyć granicy dobowego poboru wody z jednego źródła. Zbudujemy więc czwarte ujęcie wody, zwiększymy możliwości produkcyjne. Na realizację projektu rozbudowy firmy potrzeba jednak 12-15 mln zł. Dodatkowe środki potrzebne są też na promocję — podkreśla prezes spółdzielni.
Mazowszanka rozlewa gazowane i niegazowane wody mineralne. Oprócz opakowań litrowych — szklanych i plastikowych — wykorzystuje także butelki o pojemności 0,33 l. Kupują je głównie zakłady pracy. Rocznie z zakładu wypływa 40-50 mln litrów wód mineralnych. Produkcja wody zapewnia około 80 proc. obrotów firmy.
Katarzyna Kozińska