Czytasz dzięki

MCI łowi grube e-ryby

opublikowano: 28-10-2020, 22:00

Giełdowa grupa private equity po rekordowym wyjściu z inwestycji szykuje się do kolejnych transakcji. Ogranicza małe projekty i koncentruje się na cyfrowych liderach.

Tradycyjne biznesy nie są teraz w cenie. Pandemia sprzyja natomiast wycenom spółek, które prowadzą działalność w internecie i korzystają na wzroście zakupów oraz aktywności konsumentów w sieci. Sporo takich biznesów w portfelu mają fundusze z giełdowej grupy MCI, która w pandemicznej rzeczywistości chwali się rekordowymi wyjściami z inwestycji.

METAMORFOZA:
METAMORFOZA:
Grupa MCI, którą kieruje Tomasz Czechowicz, odchodzi od małych transakcjiventure capital. W pojedyncze spółki chce inwestować 200-500 mln zł. Porekordowej w historii funduszu sprzedaży pakietu akcji ATM wkrótce na giełdęmogą trafić walory operatora platformy e-handlowej Answear.com, a w kolejceczekają kolejne transakcje.
Fot. ARC

— Od lat koncentrujemy się na inwestycjach w spółki z komponentem cyfrowym, e-commerce, dostawców infrastruktury i fintechy — wszystkie podmioty, które zajmują się transformacją gospodarki na cyfrową i korzystają na tej transformacji. Strategia przynosi owoce. Ten rok jest dla nas absolutnie rekordowy pod względem wartości i liczby wyjść z inwestycji. Teraz zamierzamy nieco zmodyfikować model inwestycyjny. Chcemy mieć w portfelu mniej spółek — 8-12, a nie 30, jak czasem bywało. Jest to związane z ograniczaniem przedsięwzięć venture capital na rzecz transakcji buyoutowych i private debt. Będą to większe inwestycje, między 200 i 500 mln zł — mówi Tomasz Czechowicz, prezes MCI Capital.

Rekordowe wyjście

W drugiej połowie października fundusz EuroVentures, największy z zarządzanych przez grupę MCI, podpisał umowę sprzedaży pakietu akcji ATM, lidera polskiego rynku centrów danych, ściągniętego nieco wcześniej z giełdy. To do tej pory największa transakcja przeprowadzona przez MCI. Kupujący, wehikuł Global Compute (wspierany przez amerykańskiego giganta — bank Goldman Sachs), za wszystkie akcje sprzedawane przez MCI zapłaci 533 mln zł.

— EuroVentures zanotuje na tej transakcji zysk w wysokości około 330 mln zł. Wchodziliśmy do spółki o rozproszonym akcjonariacie, która potrzebowała inwestora wiodącego, by obrać konkretny kierunek rozwoju i realizować strategię. W trakcie naszej inwestycji przebudowaliśmy zespół zarządzający, dzięki czemu ATM zwiększył efektywność operacyjną i zaczął skuteczniej pozyskiwać kontrakty. Uporządkowaliśmy także ofertę produktową oraz istotnie poprawiliśmy strukturę i warunki finansowania — wylicza Maciej Kowalski, partner i zarządzający w funduszu MCI.EuroVentures.

Przy transakcji nie obyło się bez sporów związanych z tzw. wyciskaniem drobnych akcjonariuszy spółki po przekroczeniu przez MCI progu 95 proc. udziałów. Mniejszościowy inwestor Raimondo Eggink publicznie kwestionował zaproponowanącenę i domagał się, by drobni otrzymali „cenę godziwą”.

— Już w 2017 r., gdy robiliśmy wezwanie na ATM, zapowiadaliśmy wprost, że będziemy dążyć do zdjęcia spółki z giełdy. To nie była żadna niespodzianka, a cena, którą zapłaciliśmy przy wykupie, i tak o kilkanaście procent przewyższała przepisowe wymagania. Takie kontrowersje i niezadowolenie z wyceny pojawia się niemal przy każdym zdejmowaniu spółki z giełdy — mówi Maciej Kowalski.

Giełdowy potencjał

Wcześniej w tym roku fundusze MCI sprzedały m.in. pakiet akcji węgierskiego e-brokera ubezpieczeniowego Netrisk za 322 mln zł. Wychodziły też z mniejszych inwestycji, jak marketingowe Prowly, dystrybutor IT Index i producent gier Geewa. Razem ze sprzedażą pod koniec ubiegłego roku e-sklepu spożywczego Frisco Eurocashowi i wyjściem z ATM to około 1 mld zł wpływów w ciągu 12 miesięcy. Tymczasem na warszawskiej giełdzie wkrótce może pojawić się kolejna spółka z portfela MCI. Prospekt emisyjny w KNF złożył już operator modowej platformy e-handlowej Answear.com. W księgach MCI 34,3-procentowy pakiet jego akcji jest wyceniany na 124 mln zł.

— Na pewno pozytywnym sygnałem jest to, że giełda znów staje się atrakcyjnym miejscem dla spółek z nowoczesnych sektorów gospodarki, bo w ostatnich latach — właściwie od debiutu Wirtualnej Polski pół dekady temu — poza tradycyjnymi biznesami przyciągała tylko firmy z branży gier. Warszawski parkiet ma spory potencjał, a wśród inwestorów zagranicznych, z którymi rozmawiam, panuje wręcz mit polskiego czy środkowoeuropejskiego informatyka o wielkich kompetencjach, można więc przyciągać kapitał — mówi Tomasz Czechowicz.

Drugą dużą platformą e-handlową, którą ma w portfelu MCI, jest grupa Morele/Pigu, złożona z e-sklepów z elektroniką w Polsce i krajach bałtyckich. Fundusz Tech.Ventures wycenia posiadany w niej pakiet na 246 mln zł, co — po sprzedaży ATM — czyni go najwięcej wartym aktywem w portfelu MCI.

— W sprawie modelu wyjścia z tej inwestycji, do czego może dojść już w przyszłym roku, mamy otwarte głowy i nie wykluczamy giełdy. Bardziej realna jest jednak transakcja na rynku prywatnym — w szczególności w przypadku Pigu, które nie działa na polskim rynku. Dostrzegamy spore zainteresowanie inwestorów na GPW segmentem e-commerce. Nie bierze się to z niczego — pandemiczny wzrost obrotów to jedno, drugie to trwałe zmiany zwyczajów zakupowych i przejście konsumentów do internetu — mówi Maciej Kowalski.

Portfelowa kondycja

Przedstawiciele MCI zapewniają, że większość spółek portfelowych nie ucierpiała w wyniku pandemii — wręcz przeciwnie.

— 75 proc. naszego portfela to spółki, dla których pandemia to okres akceleracji — e-sklepy, fintechy oraz spółki świadczące usługi w modelu software as a service (SaaS), notujące teraz znaczący wzrost obrotów, który np. w przypadku dostarczającego platformę do prowadzenia e-sklepów IAI przekracza 80 proc. — twierdzi Tomasz Czechowicz.

Resztę portfela stanowią spółki, które przechodzą teraz dopasowanie modelu biznesowego. Najmniej — jak podkreśla prezes MCI — jest takich, których wyniki ucierpiały.

— Gett, czyli izraelski odpowiednik Ubera, w którym mamy pakiet, zanotował czasowy spadek przewozów w segmencie konsumenckim i biznesowym, ale za to bardzo szybko wzrosła liczba obsługiwanych przez niego zamówień e-handlowych. Gorzej jest w spółkach, na których usługi w praktyce nie ma popytu, przede wszystkim platformach internetowych z segmentu travel, jednak ich udział w naszym portfelu wynosi poniżej 4 proc. — mówi Tomasz Czechowicz.

MCI nowych celów inwestycyjnych szuka przede wszystkim w tych segmentach rynku, w których jest już obecne, choć zerka też np. na spółki z sektora technologii medycznych i edukacyjnych.

— Jesteśmy jedynym tej wielkości funduszem private equity na polskim rynku, który jest wyspecjalizowany w inwestycjach w spółki cyfrowe. Znajomość tego biznesu sprawia, że na wejściu jesteśmy w stanie zaakceptować wyższe wyceny niż inni, przyzwyczajeni do wskaźników z tradycyjnych segmentów gospodarki — a pandemia na pewno nie sprawiła, że właściciele spółek, którymi się interesujemy, obniżyli oczekiwania cenowe — mówi Tomasz Czechowicz.

OKIEM EKSPERTA

Transakcje znów mogą wyhamować

ADAM DEMUSIAK, partner w dziale M&A; w PwC

P rzeprowadzenie trzech transakcji w kilkanaście dni to naprawdę rynkowy ewenement. Trudno o coś takiego nawet w normalnych warunkach, a co dopiero w czasie pandemii, więc Innovie należą się wyrazy uznania. Na całym rynku fuzji i przejęć widać było w ostatnich miesiącach duże ożywienie: po wiosennym zamrożeniu procesów i stopniowym ich wznawianiu w okresie maj-czerwiec teraz przychodzi czas na finalizację — transakcje się domykają. Największa aktywność panuje w segmentach rynku korzystających na pandemii, jak technologie, gaming, e-handel i operatorzy płatności. W ostatnim czasie doradzaliśmy m.in. przejęciu Veracompu przez Exclusive Networks — spółkę portfelową funduszu Permira, oraz aPaczki przez fundusz Abris. Dużo procesów się toczy, a popyt ze strony inwestorów jest spory. Aktywność widać też w obszarze transakcji infrastrukturalnych, w szczególności w segmencie fotowoltaiki. Cierpią natomiast takie branże jak handel detaliczny. Z powodu spadku ruchu w galeriach handlowych nie należy spodziewać się powrotu do normalności już nie tyle w najbliższych miesiącach, ale może nawet latach. Na rynku jest więc gorąco, ale ostatnie dwa tygodnie — ze wzrostem zachorowań i wprowadzeniem nowych ograniczeń — wprowadziły nieco zamętu w trwające procesy. Można się spodziewać, że znów nastąpi wyhamowanie transakcji, bo nie wszystko można zrobić zdalnie, zwłaszcza w przypadku firm produkcyjnych, które inwestorzy — najczęściej zagraniczni — muszą obejrzeć na miejscu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane