Media: zapamiętamy z inauguracji mesjanistyczną deklarację Trumpa

PAP
opublikowano: 2025-01-20 21:51

Tym, co zapamiętamy z mowy inauguracyjnej Donalda Trumpa, to prócz wizji USA jako "dystopii rozpaczliwie potrzebującej ratunku", będzie "mesjanistyczna" deklaracja prezydenta, który oznajmił, że Bóg uratował go, by mógł uczynić Amerykę wielką - komentuje w poniedziałek "New York Times".

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

"47. prezydent Ameryki - który był też naszym 45. prezydentem - powiedział nam, że jego misją nie jest jedynie dostosowanie kraju do wizji ruchu MAGA (Make America Great Again - Uczynić Amerykę znowu wielką). On realizuje też misję wyznaczoną przez Boga" - zwraca uwagę nowojorski dziennik.

"NYT" ocenia, że tak jak po pierwszym zaprzysiężeniu Trumpa zapamiętano najbardziej jego uwagę, że skończy się "rzeź Ameryki", tak tym razem szczególną uwagę zwraca jego narcystyczna deklaracja, że podczas zamachu jego życie zostało ocalone "nie bez przyczyny" i przy boskiej interwencji.

"Gdy kula zabójcy przebiła się przez moje ucho (...), poczułem, a teraz czuję to nawet mocniej, że moje życie zostało ocalone w pewnym celu. Zostałem uratowany przez Boga, by uczynić Amerykę znowu wielką" - oznajmił Trump w mowie inauguracyjnej.

To zdanie, z dziwną "domieszką teokracji" i charakterystycznej dla Trumpa megalomanii, jest głęboko niepokojące - ocenia dziennik.

"Jego dziwnie stonowany sposób mówienia stał w sprzeczności z absurdalnie kolosalnym planem działań i jeszcze bardziej kolosalnym poczuciem własnej wartości" - komentuje dalej "NYT".

W jednym z bardziej kuriozalnych fragmentów przemówienia Trump stwierdził: "przez ostatnie osiem lat byłem testowany i atakowany bardziej, niż jakikolwiek inny prezydent w naszej 250-letniej historii" - to bardzo zredukowana wizja amerykańskiej historii. "Zastanawiam się, co Bóg powiedziałby na ten temat" - konkluduje autor komentarza.

Możesz zainteresować się również: