Michele Mouton zaczynała jako rajdowa pilotka: kompromis zaproponowany przez ojca, który znał i kochał samochody, ale rajdy uważał za zbyt niebezpieczne. Prawy fotel okazał się jednak najlepszą szkołą: tempa, rytmu i analizy błędów kierowców. Szybko stało się jasne, że Michele potrafi nie tylko czytać rajdy, ale potrafi je też wygrywać.
Pierwsze starty w Alpine A110, potem Porsche 911 i Fiatem 131 Abarth – autach wymagających precyzji i zimnej głowy. Jej styl nie był widowiskowy, był powtarzalny, spokojny i bezlitośnie skuteczny. Prawdziwy przełom przyniosło jednak Audi Quattro. W czasie, gdy wielu kierowców nie ufało ciężkiej i brutalnej konstrukcji, Mouton udowodniła, że technologia nie wygrywa sama: wygrywa wtedy, gdy ktoś potrafi ją zrozumieć.
Era Group B była najbardziej ekstremalnym rozdziałem w historii rajdów. Samochody o mocy ponad 500 koni mechanicznych, symboliczne bezpieczeństwo i kibice stojący na środku drogi. Właśnie w tym świecie Michele Mouton nie tylko startowała, lecz także wygrywała, pokonując mistrzów świata i legendy tej dyscypliny: Waltera Rohrla, Ari Vatanena, Hannu Mikkolę czy Stiga Blomqvista.
Statystyki do dziś brzmią jak wyjątek od reguły: cztery zwycięstwa w WRC, dziewięć podiów, 162 wygrane odcinki specjalne i wicemistrzostwo świata w 1982 r. Michele do dziś pozostaje jedyną kobietą, która wygrała rajd WRC i realnie walczyła o tytuł mistrzowski.
Jednym z najbardziej symbolicznych momentów jej kariery było zwycięstwo w Pikes Peak w 1985 r. Rekord trasy pobity o ponad 13 sekund. Odtąd media zaczęły nazywać ją The Fastest Woman on Earth. W środowisku rajdowym nikt nie traktował tego jako marketingowego hasła, a mistrzowie kierownicy powtarzali, że nie ścigają się z kobietą, tylko z jednym z najszybszych kierowców na świecie.
Po zakończeniu kariery nie zniknęła z motorsportu. Współtworzy Race of Champions, pracuje nad bezpieczeństwem rajdów, kierowała Komisją Kobiet w Motosporcie FIA i nadal pozostaje jednym z najważniejszych autorytetów motorsportu W 2024 r. otrzymała FIA Lifetime Achievement Award – pierwsze takie wyróżnienie w historii federacji.
Dziś z Mateuszem Żuchowskim opowiadamy historię Michele Mouton. To nie tylko opowieść o prędkości. To opowieść o momencie w historii, w którym talent, odwaga i wsparcie spotkały się w idealnym czasie. O sporcie, który co prawda był bardziej niebezpieczny niż obecnie, ale też bardziej otwarty na tych, którzy potrafili wykorzystać swoją szansę.
Znajdziesz nas na pb.pl, w swojej ulubionej aplikacji podcastowej (m.in. Spotify) oraz na YouTubie.
Nowe odcinki – w każdy czwartek (bez wyjątków).

