Premier Leszek Miller przyznał, że mylił się twierdząc iż rząd mniejszościowy jest niezdolny do rządzenia krajem. Przykład gabinetu Jerzego Buzka dowiódł jego zdaniem, że rząd mniejszościowy może funkcjonować. Premier liczy na współpracę ugrupowań opozycyjnych w rozwiązywaniu poszczególnych kwestii, m.in. PO w sprawie reformy finansów publicznych.
- Kiedyś uważałem, że nie można [być premierem rządu mniejszościowego-red.] albo że jest to bardzo trudne. Ale kiedy pan premier Buzek został szefem rządu mniejszościowego, to wówczas ze strony wielu polityków: Donalda Tuska, Macieja Płażyńskiego, Jana Marii Rokity słyszałem, że to jest możliwe [...] Przekonuje się, że mieli oni wtedy rację - powiedział w Radiu Zet Leszek Miller.
Premier odpowiedział w ten sposób na pytanie, czy tak jak za czasów rządu Jerzego Buzka uważa, że rząd mniejszościowy jest niezdolny do skutecznego sprawowania władzy.
- Tamten rząd przetrwał do końca kadencji [...] Wiele rzeczy w Polsce dzieje się po raz pierwszy, konstytucja stwarza wiele możliwości, które są weryfikowane poprzez praktykę. Poprzedni rząd dowiódł, że możliwości konstytucyjne są właśnie takie, że tego rodzaju rządy mogą trwać - powiedział Miller.
Premier liczy na to, że szukając rozwiązań w istotnych dla Polski sprawach rząd będzie mógł liczyć na zdobycie poparcia niektórych ugrupowań parlamentarnych. Kwestią reformy finansów publicznych, jak zauważył, zainteresowana jest Platforma Obywatelska.
- Jeżeli założenia tej reformy zostały zaprezentowane, w połowie marca rząd przyjmie w tej sprawie program, zaczną się pojawiać pierwsze projekty ustaw, to będzie to sprawdzian dla prawdziwych intencji polityków, którzy mówią, że byliby zainteresowani takim planem - powiedział Miller.
Szef rządu jest przekonany, że wyjście PSL z koalicji na krótko przed referendum w sprawie wejścia Polski do Unii Europejskiej nie spowoduje zwiększenia grona eurosceptyków, zwłaszcza na wsi. Zauważył, że PSL dotąd nie zajął jednoznacznego stanowiska w tej sprawie.
- Kiedy PSL był w rządzie, nigdy nie powiedział ‘tak’ dla referendum. Przeciwnie, słyszeliśmy, że są prowadzone prace studyjne i dopiero za jakiś czas władze PSL powiedzą, czy poprą, czy nie poprą. Więc z tego punktu widzenia to nie ma żadnego znaczenia. My i tak nie mogliśmy się dowiedzieć, jakie jest stanowisko Polskiego Stronnictwa Ludowego w tym względzie – powiedział.
MD, PAP